
Autor: Joanna Pachla
Można zamrozić ludzkie ciało? Można. Nie wiadomo jednak, czy da się je później odmrozić. A jeśli nawet, to skutki mogą być opłakane. Mimo to są tacy, którzy za cień szansy zapłacą krocie - nawet 200 tysięcy dolarów. Z pomocą przychodzi im krionika.
Czytaj więcej
To wszyją twoim dzieciom. Totalna inwigilacja Chipy są już wszędzie. Teraz do oznakowania zostanie już tylko człowiek.Eksperci podchodzą do pomysłu sceptycznie. - Biorąc pod uwagę postępy w technologii i w medycynie, takiej możliwości nie można wykluczyć. Na razie nie wygląda to jednak najlepiej - ocenia profesor Andrzej Zaleski, kierownik wrocławskiego Oddziału Niskich Temperatur i Nadprzewodnictwa PAN.
- Potrafimy utrzymać krew, spermę, ale całych istot nie. Nie powiodły się nawet próby zamrażania małpy, a co dopiero mówić o człowieku - przekonuje. I dodaje, że przed nami jeszcze długa droga, żeby móc spełnić te szczytne założenia.
- Kiedyś, jak tylko przyszedłem do instytutu, to wszystko, co było możliwe, pchaliśmy razem z kolegami do azotu i później patrzyliśmy, co z tego wyjdzie. Raz dla próby polałem azotem kotlety schabowe. Kiedy je rozmroziłem i usmażyłem, to miałem wrażenie, że jem coś, co ktoś już kiedyś przeżuł - opowiada Zaleski. - To oczywiście było zamrażane bez specjalnych zabiegów przygotowujących, ale i tak daje bardzo jaskrawy przykład tego, że wsadzić coś do azotu to jednak nie to samo, co do zwykłego zamrażalnika. Jaki więc miałby być człowiek, który z azotu wyjdzie? Najpierw trzeba umrzećSą jednak tacy, którzy wolą zaryzykować. W zależności od zasobności mogą nawet zdecydować, co sobie zamrozić. Do wyboru jest całe ciało, tylko mózg (wtedy zabieg nazywany jest neuroprezerwacją) lub DNA. Wcześniej trzeba jednak zapisać się do jednej z organizacji, zajmujących się krioniką, a następnie... umrzeć. Najlepiej w Stanach Zjednoczonych lub Rosji, bo wtedy nie trzeba płacić za transport.
Odpowiednio przygotowane ciało zostaje umieszczone w stalowym zbiorniku z ciekłym azotem o temperaturze minus 196 stopni Celsjusza. Co ważne, spoczywa głową w dół - a to dlatego, że w razie awarii bądź innych zagrożeń ewentualnym uszkodzeniom najpierw ulegną stopy pacjenta, na samym zaś końcu mózg. Jak informuje BBC, zwykle taki zbiornik, nazywany potocznie termosem, przechowuje cztery ciała, a środkowa kolumna mieści głowy pacjentów, którzy wybrali tańszą opcję neuro.
Wymyślił zamrażanie, bo naczytał się opowiadań
Czytaj więcej
Peleryna niewidka. Kiedy zaczniemy znikać? Pomysł rodem z Harry'ego Pottera może już niedługo okazać się rzeczywistością. Za ojca krioniki uważa się amerykańskiego fizyka Roberta Ettingera. To on założył jedną z najpopularniejszych korporacji kriokinicznych Cryonics Institute oraz związane z nią Stowarzyszenie Nieśmiertelnych, specjalizujące się w prowadzeniu badań oraz edukowaniu społeczeństwa z zakresu krioniki i metod przedłużania życia. Ettinger do tego stopnia wierzył w możliwości krioniki, że zamroził nie tylko swoją matkę i dwie żony, ale także siebie samego. To jego książka z 1962 roku, The Prospect of Immortality, po raz pierwszy pokazała krionikę szerszej publiczności.
Jak podaje New Scientist, główną inspiracją Ettingera do zainteresowania się krioniką było opowiadanie The Jameson Satellite Neila Jonesa i jego bohater - profesor, którego ciało po śmierci zostało zamrożone i wystrzelone w przestrzeń kosmiczną.
Po upływie milionów lat, kiedy ludzkość już wyginęła, zostało ono odnalezione przez roboty, które dokonały transplantacji jego mózgu do mechanicznego ciała i tak przywróciły mu życie. Ettinger z entuzjazmem przyjął także wieści o prawdziwym naukowcu, francuskim biologu Jeanie Rostandzie, który zamroził i rozmroził bez żadnych uszczerbków spermę żaby. To te dwie historie zapoczątkowały w jego głowie myśl o przywracaniu ludziom życia.
Na drugiej stronie przeczytasz, gdzie i za ile możesz się zamrozić
Właściwy człowiek to jego sedno czyli nasz duch. Ciało to tylko
Re: Krionika. Sposób na nieśmiertelność czy tylko na biznes?
Jedni za nadzieję na "wieczne życie" płacą fortuny cwaniakom "naukowcom", inni za znacznie mniejsza kasę ... księdzu.
Rozsądni i racjonalni po prostu umierają.