
Einstein powtarzał w kółko to samo, Tesla zawsze trzy razy okrążał hotel, w którym mieszkał, a Goedel umarł z głodu, bo jego żona trafiła do szpitala i nie mogła mu dalej gotować obiadów. Zobacz ludzi, którzy tworzyli naukę, a nie potrafili sobie poradzić sami ze sobą.
Geniusz idzie w parze z szaleństwem? Całkiem możliwe, jeśli uwzględnić biografie największych naukowców w historii. Dzisiaj przedstawiamy pięciu z nich. Wszyscy przez większość życia zmagali się z przeróżnymi zaburzeniami psychicznymi - od autyzmu i schizofrenii, aż po dziwaczne fobie i natręctwa.

Godfrey Kneller/npg.org.uk
Isaac Newton. Największą depresję miał po rozstaniu z kochankiem
Ledwo mówił, był tak pochłonięty swoją pracą, że zapominał jeść i miał zaledwie garstkę przyjaciół, do których odnosił się obojętnie lub wręcz wrogo - tak podsumowują Newtona dwaj amerykańscy naukowcy, Simon Baron-Cohen z Cambridge University oraz Ioan James z Oxford University, których badania omawia BBC News.
Dla nich Newton stanowi klasyczny przypadek zespołu Aspergera, będącego odmianą autyzmu. Jeżeli nikt nie pojawiał się na jego wykładach, mówił do pustej sali. Cierpiał też na depresję i paranoję, a swoje największe załamanie nerwowe przeszedł po zerwaniu z kochankiem. Jak pisała w History of celibacy Elizabeth Abbott, romans z młodziutkim szwajcarskim matematykiem trwał aż sześć lat, a Newton odchorował rozstanie 18-miesięczną depresją.
A jednak to on opracował zasady dynamiki i prawo powszechnego ciążenia, jako pierwszy wyjaśnił pływy morskie, interferencję światła czy rachunek różniczkowy (niezależnie od Leibniza). On udowodnił także, że ruchami Ziemi sterują te same prawa, co ruchami innych ciał niebieskich. A to zaledwie wycinek tego, czego dokonał do czasu swojej śmierci w 1727 roku.
Na następnej stronie zobaczysz, kto miał bzika na punkcie trójki