Na skróty
Money.plTechnologiePowódź, pożar, terroryści? Ten system pomoże
2012-02-17 06:29
Powódź, pożar, terroryści? Ten system pomoże
fot: Proteus

Powódź, pożar, terroryści? Ten system pomoże

Autor: Joanna Pachla

1 / 2

System nazywa się Proteus, kosztuje miliony i ma zrewolucjonizować przyszłość robotyki. Pracują nad nim wiodące ośrodki naukowe w Polsce. Ma pomóc służbom interwencyjnym i zapewnić bezpieczeństwo cywilom. Przyda się w czasie klęsk żywiołowych i wielkich imprez, takich jak Euro. Obecnie prace są na finiszu, ale twórcy nie mydlą nam oczu - to ma być demonstracja technologii, a nie gotowy produkt.

- Od momentu, w którym go skończymy, do momentu, w którym będzie można go wdrożyć, minie jeszcze sporo czasu. Mniej więcej od dwóch do czterech lat - przyznaje Paweł Wojtkiewicz z Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów. - Sam projekt kończy się w sierpniu 2013 roku. Wcześniej chcemy wyjechać robotami na poligon, trochę je ubłocić, dać strażakom do przetestowania. Ale to będzie dopiero początek - dodaje.

Co to takiego?

Proteus to przede wszystkim nowoczesne centrum dowodzenia, trzy roboty mobilne, samochód i konsola operatorska do ich transportu, bezzałogowy samolot i zestaw czujników - zarówno tych zbierających dane o otoczeniu, jak i noszonych na ciele bezpośrednio przez służby.

Pierwsze mają za zadanie wykonywać pomiary skażenia radiologicznego i chemicznego, analizować teren kamerą termowizyjną i monitorować poziom zagrożenia. Drugie - sprawdzać bezpieczeństwo osób uczestniczących w akcji. Będą to więc czujniki pulsu, ruchu, temperatury i wilgotności. Jeśli życie czy zdrowie ludzi będzie w niebezpieczeństwie, system od razu zareaguje.

- Zupełną nowością jest na przykład czujnik płomienia, który możemy zamieścić na samolocie bezzałogowym, który nie tylko wykryje, że coś się pali, ale też pozwoli określić, co to jest - guma, drewno, paliwo. Takiego czujnika na rynku jeszcze nie ma - opowiada Wojtkiewicz.

Urządzenia wchodzące w skład projektu Proteus
  • fot: Proteus
  • fot: Proteus
  • fot: Proteus
  • fot: Proteus
Eksperci chcą więc, by każdy z elementów Proteusa był niezależny i w pełni funkcjonalny. A spajający je system informatyczny ma tylko wieńczyć dzieło. - Połączenie tylu elementów, jeżdżących, latających, to nie jest prosta rzecz - opowiada dr Mikołaj Sobczak z Politechniki Poznańskiej. - To są rzeczy unikalne, pokazywane na światowych targach. Nie mamy w Polsce ani takiego systemu dowodzenia, ani takich robotów. Ale to nie jest tak, że to, co jest przygotowywane w takich projektach, idzie do sprzedaży. Bo od demonstracji do sprzedaży droga jeszcze daleka - przyznaje.

Gdzie się przyda?

Proteus ma znaleźć zastosowanie wszędzie tam, gdzie życie służb i cywili może być w niebezpieczeństwie. Mowa głównie o wydarzeniach wielkoskalowych - pożarach, powodziach, klęskach żywiołowych. Ale to nie wszystko - system może też działać prewencyjnie, patrolując teren.

Zobacz wizualizację systemu. Tak będzie pracował:

- Wystarczy pomyśleć o nadchodzącym Euro. Proteus mógłby monitorować sytuację, reagować w przypadku podłożenia niebezpiecznego ładunku - wylicza Wojtkiewicz. - Wszystkie te roboty mogą być wykorzystane, żeby pojechać w dane miejsce, zbadać podejrzany obiekt, w niektórych przypadkach zastąpić człowieka, aby nie narażać jego zdrowia czy życia. Wszędzie tam, gdzie działają służby, gdzie to zdrowie i życie są narażane, wykorzystanie robotów mobilnych staje się już oczywistością - przekonuje ekspert.

Na drugiej stronie przeczytasz, dlaczego system jest nowatorski