Kanadyjska gospodarka i polityka kontra Indianie

Kanadyjska gospodarka i polityka kontra Indianie

Fot. VirtualErn/CC/Flickr
Budowa Northern Gateway, rurociągu z Alberty do Kolumbii Brytyjskiej, otrzymała w miniony czwartek zielone światło od grupy doradców opiniujących projekt przed decyzją rządu. Wśród warunków jest respektowanie praw Indian.

Northern Gateway ma być liczącym prawie 1,2 tys. km rurociągiem, którym ropa z piasków bitumicznych Alberty miałaby dopłynąć do zachodnich wybrzeży Kanady i dalej być eksportowana do Azji. To projekt kontrowersyjny ze względów ekologicznych i ponad 200 warunków stawianych przez panel doradców dotyczy m.in. właśnie odpowiednich zabezpieczeń. Rząd ma na podjęcie decyzji 180 dni, a przy okazji tego wartego prawie 8 mld dolarów kanadyjskich projektu widać, jak bardzo w ostatnich latach zmieniła się pozycja negocjacyjna Pierwszych Narodów.

Pierwsze gwarancje terytorialne dla Indian pochodzą z 1763 r., ale, co otwarcie się w Kanadzie przyznaje, budowy kopalni czy linii energetycznych przez wiele lat prowadzono bez żadnych konsultacji z pierwotnymi mieszkańcami.

Ponad 130 plemion podpisało już wcześniej deklarację przeciw rurociągowi. Jak mówili przedstawiciele plemion indiańskich w czwartkowych komentarzach dla telewizji CBC, są przygotowani na protest wobec budowy Northern Gateway, bo nie mają wyboru. Pojawiły się też już pierwsze zapowiedzi skierowania sprawy do sądu. Na stronie internetowej telewizji APTN, zajmującej się sprawami Indian, pojawiły się już wypowiedzi, że ten projekt nigdy nie zostanie zrealizowany - jak stwierdził Martin Louie, wódz Nadleh Whut'en.

Sprawa Northern Gateway pokazuje, jak skutecznie w ciągu minionych lat Indianie doprowadzali do zmiany postawy rządu federalnego. Indianie nie tylko protestują blokując drogi czy linie kolejowe, ale coraz częściej kierują po prostu sprawy do sądów. Jak informowała APTN, Indianie z Quebecu właśnie zapowiedzieli wniesienie sprawy przeciw rządowi prowincji, który zredukował prawa Pierwszych Narodów do udziału w konsultacjach dotyczących nowych projektów kopalni.

W grudniu br. mija rok od powstania ruchu Idle No More, wymyślonego przez cztery kobiety z Saskatchewan, krytyczne wobec ustawy budżetowej. Ustawa ta miała charakter omnibus bill, co oznacza, że znowelizowała wiele ustaw, w tym prawo o ochronie rzek i jezior. Jak policzyli Indianie, liczba chronionych akwenów spadła z 2,5 mln do zaledwie 82.

Idle No More - ruch, który rozpoczął się właśnie od ekologii - ma oficjalne poparcie Zgromadzenia Pierwszych Narodów, największej organizacji kanadyjskich autochtonów.

Choć wielu białych Kanadyjczyków nadal uważa, że Indianie powinni siedzieć cicho, to Pierwsze Narody mają coraz więcej sojuszników, zarówno po stronie organizacji ekologicznych, jak i wśród sław świata rozrywki. Do osób wspierających Indian dołączył Neil Young (Crosby, Stills, Nash & Young). Po zobaczeniu jak wygląda eksploatacja piasków roponośnych zaoferował swoją pomoc i w styczniu 2014 r. zagra w Kanadzie cztery koncerty, z których dochód zostanie przeznaczony na pomoc Indianom Athabasca Chipewyan, którzy nieskutecznie protestowali przeciw jednemu z projektów realizowanych przez Shella. Gościem tych koncertów będzie też jazzowa sława Diana Krall.

Badania socjologów wskazują, że zwracanie przez Indian uwagi na ekologię może być właśnie tym argumentem, który trafia do Kanadyjczyków.

W porównaniu z Kanadyjczykami, Amerykanie skłaniają się do ekologicznego fatalizmu (zanieczyszczenie środowiska to koszt prowadzenia biznesu - trudno), podczas gdy Kanadyjczycy są bardziej skłonni do brania pod uwagę obaw związanych z ekologią. Kanadyjczycy na ogół nie postrzegają obrońców środowiska jako ekstremistów i nie uważają szkód środowiskowych za możliwą do przyjęcia cenę za miejsca pracy i rozwój gospodarczy, ani nie akceptują stanowiska, według którego zanieczyszczenie środowiska jest do przyjęcia w społeczeństwie industrialnym. () Co należy podkreślić - jeśli są zmuszani do wyboru, Kanadyjczycy przedkładają ochronę środowiska nad rozwój gospodarczy w stosunku dwa do jednego - napisał w komentarzu Tony Coulson, wiceprezes Environics Research.

Autochtoni, z których dwie trzecie stanowią Indianie, to grupa Kanadyjczyków o największym przyroście naturalnym i szybko rosnącej świadomości kulturowej. Według danych kanadyjskiego urzędu statystycznego, o ile jeszcze w spisie powszechnym 1996 r. przynależność do autochtonów deklarowało 2,8 proc., to w 2011 - już 4,3 proc. Członkowie pierwszych narodów są też coraz lepiej wykształceni. Jak mówią znajomi korespondentki PAP, w nadchodzących latach będą coraz ciekawszą siłą polityczną i gospodarczą w Kanadzie.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie