Ludzi przybywa, jedzenia nie. Znaleźli sposób?

Ludzi przybywa, jedzenia nie. Znaleźli sposób?

Fot. Xinhua / eyevine/EAST NEWS

Kraje regionu Azji Wschodniej, w tym Chiny, borykające się z problemem gwałtownie rosnącej liczby ludności, zwiększają inwestycje w farmy roślin, w których widzą sposób na zapewnienie wystarczających dostaw żywności dla społeczeństwa.

Technologia używana przez farmy do produkcji roślin, która nie wykorzystuje gleby, ma pomóc takim państwom jak Chiny, Japonia czy Korea Południowa osiągnąć ambitne cele w produkcji żywności na najbliższe dekady - mówi Yang Qichang naukowiec z Chinese Academy of Agricultural Sciences (CAAS) na łamach portalu Chinadaily.

Farmy roślin czyli wyspecjalizowane sztuczne hodowle, które powstały w Japonii w latach 70., stały się świetnym rozwiązaniem na to, jak w zamkniętych pomieszczeniach osiągnąć wysokie plony poprzez kontrolę warunków wzrostu takich jak światło, temperatura czy wilgotność.

Wśród zalet wymienianych przez Yang'a, dyrektora Center for Protected Agriculture and Environmental Engineering w CAAS, są ograniczone wymagania co do środowiska i podłoża. Te cechy mają pomóc krajom, które walczą z problemem zmniejszających się gruntów ornych oraz częstymi klęskami żywiołowymi.

W farmie roślin w CAAS, warzywa takie jak sałata, pomidory, bakłażany czy ogórki - powszechne w diecie Chińczyków - zostały zasadzone w specjalnej pożywce, a dzięki temu, że nie rosły w glebie są ładne i czyste.

Czytaj więcej Robią to na dachach. Drogo, ale ładnie Możesz zasiać go trawą, posadzić na nim marchewkę, a nawet hodować pszczoły. Za ile? - Do ich produkcji praktycznie nie używa się środków agrochemicznych takich jak pestycydy czy nawozy, dlatego warzywa są atrakcyjne dla ludzi, którzy troszczą się o bezpieczeństwo żywności - mówi Yang. Dodaje, że warzywa rosnące w farmach pochodzą z tych samych nasion, co te uprawiane na zewnątrz i podlegają tym samym standardom ochrony żywności, ale ogólnie rzecz biorąc są lepszej jakości, ponieważ zawierają mniej azotanów i więcej witamin.

Dla szybko rozwijających się Chin, które borykają się z problemem zmniejszania gruntów ornych oraz wzrastającą liczbą ludności rozwiązanie w postaci farm roślin byłoby korzystne dla gospodarki. Tym bardziej, że problem wykarmienia wszystkich ludzi mogą przyspieszyć częste występowania klęsk żywiołowych na tym obszarze.

Między 2003 a 2009 rokiem straty ziarna w wyniku katastrof naturalnych osiągnęły 303,35 mln ton, to ponad cztery razy więcej niż wzrost produkcji w tym samym okresie - wykazują statystyki CAAS.

- Prawie 60 proc. utraty zbiorów jest spowodowana przez susze. Inne przyczyny to powodzie, choroby roślin i owadów - mówi Li Maosong, badacz z CAAS, na portalu Chinadaily.

- W przypadku Chin zmniejszenie strat spowodowanych przez katastrofy naturalne jest równie ważne, jak zwiększenie produkcji. Farmy roślin w większości przetrzymują klęski żywiołowe, które nawiedzają ten kraj. Z pewnością ich znaczenie wzrośnie w przyszłości, ponieważ można je budować wszędzie, nawet na pustyniach i wyspach - dodaje badacz.

Czytaj więcej Zatoka Pucka rozbłyska nocą na turkusowo Oceanolog ostrzega, że mikroorganizmy, które powodują świecenie, mogą być toksyczne. Jak pokazują statystyki CAAS, od 2011 roku ponad 20 farm roślin powstało w 10 prowincjach i gminach Chin, oferując ponad 20 różnych rodzajów warzyw. Jednakże, różnorodność roślin produkowanych w farmach chińskich wciąż nie dorównuje tym produkowanym w Japonii, gdzie występuje ponad 60 rodzajów nie tylko warzyw, ale również wegetatywnych materiałów leczniczych - mówi Tong Yuxin, badacz z CAAS.

Japonia planuje zwiększyć liczbę farm roślin do 150 w najbliższych dwóch, trzech latach, po tym jak trzęsienie ziemi i tsunami doprowadziło do skażenia jądrowego gleby na wielu obszarach. Całość inwestycji ma pochłonąć 150 miliardów jenów (1,9 miliarda dolarów).

Warzywa z farmy roślin mają jedną wadę, przynajmniej na razie. Według specjalistów z powodu wysokich kosztów produkcji, cena warzyw uprawianych w farmach jest kilkakrotnie wyższa niż tych rosnących normalnie. Na przykład główka sałaty dojrzewająca w farmie pod sztucznym oświetleniem kosztuje 15 juanów (2,4 dol.), czyli o pięć razy więcej niż ta rosnąca na polu.

- Yang zgadza się twierdząc, że to, co teraz musimy zrobić, to starać się obniżyć koszty uprawy warzyw w farmach, by stały się dostępne na rynku w większej ilości oraz by mogły być wykorzystane przez więcej ludzi.

chiny, żywność, ekologia, technologie, azja, farma
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
junkers11
87.205.148.* 2012-10-31 17:52
Atykoncepcja to jest rozwiązanie!!!
mrówka123
83.28.116.* 2012-08-30 13:36
najważniejszy z całego artykułu jest przedostatni akapit... otóż produkcja powyższych zdrowych pięknych warzyw pożera potężną dawkę energii czy to w postaci ropy naftowej czy to w postaci węgla.. no ale efekt jest... :-))