Niemcom nie uda się zablokować budowy polskich atomówek

Niemcom nie uda się zablokować budowy polskich atomówek

Fot. Martin33/Dreamstime
Uwagi niemieckich landów, organizacji ekologicznych i obywateli mogą być uwzględnione w ocenie wpływu na środowisko polskiego programu jądrowego, ale nie zatrzymają jego realizacji - powiedział szef departamentu energii jądrowej w MG Zbigniew Kubacki.

Kubacki, który w Brukseli uczestniczył w spotkaniu o tzw. stress-testach elektrowni jądrowych, poinformował, że rząd federalny Niemiec zadeklarował, iż nie zamierza ingerować w decyzję Polski o rozwijaniu energetyki jądrowej. Nie zamierza też jednak ograniczać obywatelskiej aktywności swojego społeczeństwa - dodał.

5 stycznia br. do Komisji Europejskiej wpłynęły skargi od parlamentów Berlina oraz landów Brandenburgii i Meklemburgii ws. rzekomych nieprawidłowości w konsultacjach transgranicznych programu polskiej energetyki jądrowej. Krytyczne uwagi masowo zgłaszają też niemieccy obywatele i organizacje zielonych, którzy protestują przeciw budowie elektrowni jądrowej na Pomorzu.

- Traktujemy skargi bardzo poważnie, choć nie widzimy uzasadnienia wystąpienia landów do Komisji Europejskiej. Przygotujemy się dokładnie do odpowiedzi - zapowiedział dyrektor. Dodał, że resort gospodarki jest w kontakcie z KE, która do dwóch miesięcy może rozpatrywać skargę landów, a także że Polska oczekuje wsparcia od rządu federalnego w dialogu z landami.

Wyjaśnił, że landy, a także organizacje zielonych w Niemczech skarżą się głównie na to, że Polska rozpoczęła konsultacje transgraniczne już po podjęciu decyzji o budowie elektrowni jądrowej. Przyznał, że masowe uwagi obywateli i organizacji niemieckich nastręczają trudności. Do resortu spłynęło 25 tys. maili od niemieckich obywateli, na które MG musi odpowiedzieć.

- Będziemy starali się odnieść do tych apeli i uwag raczej problemowo, a nie szczegółowo. Nasze odpowiedzi zostaną przekazane za pośrednictwem Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska - poinformował. Dyrektor wyraził zdziwienie, że niepokój wywołuje budowa elektrowni w Polsce, która będzie spełniała najwyższe standardy bezpieczeństwa.

Prawo międzynarodowe wymaga przeprowadzenia konsultacji z sąsiadami na temat oddziaływania na środowisko inwestycji o znaczeniu transgranicznym - jaką jest elektrownia jądrowa.

- Zainteresowanie takim konsultacjami w przypadku polskiej elektrowni wyraziły Finlandia, Dania, Niemcy, Austria, Słowacja, Czechy i Litwa - powiedział. Konsultacje koordynuje resort środowiska.

Kubacki zaznaczył, że Polska chce jak najszybciej zakończyć analizę opinii i odpowiedzi, aby rząd w połowie tego roku przyjął zaktualizowany program jądrowy. Jednak konsultacje mogą się przeciągać, kraje mogą domagać się dodatkowych informacji i nawet spotkań.

Polska dwa razy już wydłużała termin nadsyłania opinii, najpierw na prośbę Niemiec, Finlandii i Austrii, ostatnio do 3 lutego br. przedłużył je resort gospodarki w związku z dołożeniem potencjalnej lokalizacji elektrowni (Gąski) przez Polską Grupę Energetyczną.

Pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce ma - zgodnie z rządowym programem jądrowym - powstać do 2020 r. Realizacją inwestycji zajmuje się PGE, która do końca roku ma wybrać lokalizację elektrowni. Na krótkiej liście znajdują się Żarnowiec i Choczewo (woj. pomorskie) oraz Gąski (woj. kujawsko-pomorskie).

Dyrektor zaznaczył, że poza rządowym programem jądrowym, oddzielnym konsultacjom będzie podlegać każda budowana w Polsce elektrownia atomowa.

O budowie elektrowni atomowych, czytaj w Money.pl
Niemcy chcą, żebyśmy się wycofali. Co na to rząd?
- Postaramy się odnieść do nadesłanej korespondencji - mówi wiceminister gospodarki Hanna Trojanowska.
Nie chcą elektrowni atomowej w Polsce. Pierwsze protesty
Plany budowy elektrowni jądrowej w Polsce mogą wpłynąć na relacje z krajami, które są przeciwne atomowi.
Wybrano lokalizacje pod atomówkę
Na krótkiej liście potencjalnych lokalizacji znalazły się Żarnowiec, Gąski i Choczewo.

Polska, niemcy, blokada, budowa, elektrownie, jądrowe, kubacki
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
silesia11
178.37.9.* 2012-01-18 23:26
Pierwszy raz popiramm arogancję Niemców. Po co nam ten atomowy złom z Francji czy USA? Czy w tych krajach jest szansa na zbudowanie jednej atomówki. W USAS - od 20 lat nie powatała żadna, budowac chca u innych, ale nie u siebie. Podobnie jest we Francji, tam "ludność" ma już dosyć atomówek, ale przemysł jeszcze istnieje, choć po Fukushimie rynek im się zawalił , bo miesiąc temu musieli zwolnić 8 tys. pracowników. Polska NIE potrzebuje tegfo barachła, bo mamy gaz łupkowy i geotermię.
Oczywiście są w Polsce grupy ineresu, które juz teraz wysysają kasę dla tak zwanego programu energetyki jądrowej. To taki sam porzekręt jak unijny pakiet energetyczno-klimatyczny.
jot-24
178.183.130.* 2012-01-18 17:35
I jeszcze jedno : niemiecki rząd jest zadowolony z aktywności swych obywateli i nie ma zamiaru ograniczać jej.
Jak to wygląda w porównaniu z Polską?
jot-24
178.183.130.* 2012-01-18 17:32
Niemcy mają ponad 50 atomowych elektrowni, i wszystko jest OK. Polakom nie wolno mieć nawet jednej ?
Czy nie należy nam się jakaś rekompensata za Nordstream, który zablokował Świnoujście i Szczecin dla największycz statków ?
Zobacz więcej komentarzy (7)