Raport organizacji Greenpeace. Populacja pszczół spada, winne są pestycydy

Raport organizacji Greenpeace. Populacja pszczół spada, winne są pestycydy

Fot. staflo/cc/flickr.com
Populacje pszczół i innych owadów zapylających spadają – alarmuje Greenpeace w najnowszym raporcie. Winne są pestycydy, zmiany klimatyczne, rolnictwo przemysłowe i pasożyty. Jeśli pszczół zabraknie, dla jednej trzeciej upraw dostarczających żywność konieczne będzie znalezienie innych metod zapylania, a około 75 procent wszystkich światowych upraw zmniejszy wydajność.

Efekty pracy pszczół wyceniane są na 625 miliardów euro rocznie. - Są to pieniądze, które rolnicy, a w konsekwencji społeczeństwo, straciliby, gdyby spadła populacja zapylaczy - czytamy w raporcie. Wartość ta mogłaby wzrosnąć wielokrotnie, gdyby owady naprawdę znikły z ekosystemów.


Najszybciej zmniejszają się populacje pszczół w Ameryce Północnej i w Europie. Na Starym Kontynencie śmiertelność owadów w okresie jesienno-zimowym wynosi średnio 20 procent. Spadek jest o tyle niekorzystny, że nowoczesne, wysokowartościowe uprawy potrzebują tych zapylaczy coraz więcej.

Największe zagrożenie dla pszczół stanowią stosowane w rozwiniętym rolnictwie pestycydy. Chodzi o siedem konkretnych substancji, które wpływają na owady w dwojaki sposób: imidaklopryd i klotianidyna firmy Bayer, tiametoksam firmy Syngenta, fipronil i chloropiryfos firmy BASF oraz cypermetryna i deltametryna, produkowane przez inne firmy agrochemiczne.
W wysokich dawkach powodują one śmierć owadów, a w niewielkich mają wpływ subletalny. To znaczy, że negatywnie oddziałują na rozwój fizyczny pszczół, ich percepcję, orientację przestrzenną, i zdolność uczenia się.

W praktyce owady narażone na długotrwały kontakt z małymi dawkami tych pestycydów mają problemy z węchem, zdolnością odnajdywania drogi do gniazda lub ula, rozpoznawaniem kwiatów, a także z prawidłowym rozwojem, odpornością i wydawaniem zdrowego potomstwa.

- Negatywny wpływ pestycydów na pszczoły dalece przewyższa zakładane korzyści z ich stosowania – mówi Katarzyna Jagiełło z polskiej sekcji Greenpeace. Organizacja szansy na zahamowanie spadku populacji owadów upatruje w zakazaniu przez Unię Europejską stosowania najbardziej szkodliwych środków owadobójczych, wspieraniu rolnictwa ekologicznego, zwiększeniu bioróżnorodności pól uprawnych i przyjęciu planów ochrony owadów zapylających.

15 marca bieżącego roku odbyło się w Brukseli , na posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt, głosowanie w sprawie przedstawionej przez Komisję Europejską propozycji zakazania używania w UE trzech pestycydów z grupy neonikotynoidów (imidakloprydy, klotianidyny i tiametoksamu).

Mimo, że większość krajów członkowskich poparła pomysł wprowadzenia zakazów, nie udało się zgromadzić większości kwalifikowanej, która jest niezbędna do wprowadzenia tych zmian. Za propozycją głosowało 13 państw, 9 było przeciwko, a 5 wstrzymało się od głosu. Następne głosowanie przewidziane jest w maju.

Czytaj więcej w Money.pl
Pszczoły zagrożone. Bruksela bezsilna
-Istotne jest, by pod wpływem nacisków Komisja Europejska nie poddała się i wprowadziła zakazy.
Kombinacja pestycydów utrudnia pszczołom naukę nowych informacji
Wykorzystywane w badaniach pestycydy miały stężenie takie, w jakim pojawiają się w środowisku.

unia europejska, greenpeace, pszczoły, pestycydy
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
rolnik135
31.174.151.* 2013-04-09 06:57
Gdyby nie dopłaty to rolnicy przestaliby kupować nawozy, większość ziemi porastałaby ekologiczne chwasty i kwiaty i pszczółki miałyby raj na ziemi. Poza tym zaniechano by budowy większości dróg co również mogło uchronić wiele zwierząt. Jaki wniosek - wszystkiemu winna polityka dopłat Unii a jakoś zieloni nie protestują.