Redukcja CO2. Unijni ministrowie osiągnęli porozumienie

Redukcja CO2. Unijni ministrowie osiągnęli porozumienie

Fot. Stefanie / Flickr (CC BY-NC 2.0)

Ministrowie ochrony środowiska wstępnie uzgodnili dopuszczalne poziomy emisji zanieczyszczeń (poza CO2) m.in. dla ciepłowni osiedlowych oraz niektórych małych i średnich przedsiębiorstw. Teraz swoje stanowisko musi wypracować Parlament Europejski.

Nowe przepisy wypełniają lukę w regulacji sektora energetycznego, zważywszy że restrykcje obowiązują już w odniesieniu do największych instalacji powyżej 50 MW (ang. IED). Dotyczą obiektów spalania o średniej mocy, czyli od 1 do 50 MW.

Średniej wielkości zakłady - a są to w dużej mierze liczne ciepłownie osiedlowe oraz małe i średnie przedsiębiorstwa, które używają np. ciepła bądź pary w procesie produkcji - będą musiały spełnić równie wyśrubowane normy emisji, jak te większe, ponosząc koszty modernizacji instalacji. Szczególnie dla mniejszych jednostek o mocy poniżej 5 MW będzie to duży wydatek.

- To małe i średnie przedsiębiorstwa, jak również spółki komunalne są najczęściej operatorami średniej wielkości ciepłowni i generatorów mocy. Najwięcej jest obiektów, których moc nie przekracza 5 MW, i właśnie tam są największe koszty przystosowania do wymogów dyrektywy - powiedział Andrzej Grzyb, europoseł sprawozdawca, gdy komisja ochrony środowiska Parlamentu Europejskiego na początku grudnia omawiała nowe przepisy.

Dla Polski było ważne, by do tekstu przepisów, na które wstępnie zgodzili się unijni ministrowie, wprowadzić podział na trzy kategorie obiektów ciepłowniczych w zależności od wielkości: 1-5 MW, 6-20 MW oraz 21-50 MW i to się udało.

Średnie obiekty energetycznego spalania (od 1 do 50 MW) mają szerokie zastosowanie: od wytwarzania energii elektrycznej, poprzez ogrzewanie albo chłodzenie mieszkań, po różne technologie przemysłowe.

Szacunki mówią o ponad 140 tys. tego typu obiektów w UE, a zdaniem Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami liczba średnich obiektów energetycznego spalania w Polsce może wynosić ponad 3600.

W obecnej wersji przepisów wstępnie uzgodnionych przez unijnych ministrów nie figurują już odrębne wymogi dla terenów najbardziej zanieczyszczonych, a to często są najbiedniejsze regiony Unii. Taki też był postulat Polski - powiedział polski dyplomata. Według danych KE zanieczyszczenie powietrza skraca życie Europejczyków o 8 miesięcy.

Nowe przepisy są częścią unijnej inicjatywy Czyste powietrze. Określają one normy emisji dla trzech rodzajów zanieczyszczeń - dwutlenku siarki (SO2), tlenków azotu (NOx) i cząstek stałych (pyłów). W procesie spalania te rakotwórcze związki uwalniają się do atmosfery.

Problem polega na tym, że choć Polska reguluje zanieczyszczenia w tego typu obiektach (rozporządzenie w sprawie standardów emisyjnych z 2011 r.), normy zaproponowane przez KE są kilkakrotnie surowsze, jeśli wziąć pod uwagę najpopularniejsze źródło spalania, jakim jest w polskim ciepłownictwie węgiel kamienny.

Istniejące już obiekty mają otrzymać dłuższy okres przejściowy na osiągnięcie zgodności z dopuszczalnymi normami emisji: obiekty o mocy cieplnej powyżej 5 MW będą musiały być dostosowane do 2025 r., a mniejsze, do 5 MW, do 2030 r. Polsce udało się uzyskać także wstępną zgodę ministrów unijnych na okres przejściowy do 2030 r. dla elektrociepłowni.

Komisja wystąpiła z projektem dyrektywy pod koniec 2013 r. Państwa członkowskie osiągnęły wstępne porozumienie, tymczasem teraz Parlament Europejski wypracuje swoje stanowisko, które powinno być gotowe jeszcze w pierwszej połowie przyszłego roku. Przewiduje się, że przy obecnym tempie Unia może zakończyć prace nad przepisami do końca 2015 r.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie