Rolnicy żywią i... nadal nie produkują energii odnawialnej

Rolnicy żywią i... nadal nie produkują energii odnawialnej

Niewiele jest takich osób, które są w stanie wyobrazić obecnie życie "unplugged" - bez prądu. Codziennie, co chwilę potrzebujemy energii.

Fot. Marek Bednarz

I nie muszę tu pisać jak się zachowujemy, gdy nagle w naszym gniazdku prąd... znika. Znika, bo elektrownia przestaje nam go dostarczać. A ponieważ zdarza się to, szczególnie w dużych miastach, rzadko, nie myślimy na co dzień o "bezpieczeństwie energetycznym". No może trochę zaczęliśmy z powodu Putina, choć skupiliśmy się na... jedzeniu jabłek. Słusznie: smacznego Drogie Patriotki i Drodzy Patrioci ale czy nie powinniśmy przy butelce cydru "Made in Poland" pomyśleć szerzej o naszym bezpieczeństwie i zrównoważonym rozwoju?

Polscy rolnicy produkują przecież nie tylko jabłka, które następnie próbują sprzedać m.in. na rynku rosyjskim. Jednocześnie ci sami rolnicy, i nie tylko, jadą na stację benzynową czy do składu węgla, gdzie kupują... gaz, ropę czy węgiel "Made in Russia"... od Putnia. Ekspert ekonomiczny powiedziałby - handel międzynarodowy, korzyści komparatywne, specjalizacja, wolny handel itd. Zgoda, ale jako także ekspert ekonomiczny dodam: ryzyko polityczne, niszczenie środowiska i łamanie praw człowieka w Rosji. I podpowiem: zamiast produkować jabłka itp. na eksport przestawmy przynajmniej część naszego sektora produkcji żywności na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polek i Polaków oraz odcięcie Putina od potężnych zysków za ropę, gaz, uran (tak tak, paliwo do polskiej elektrowni jądrowej) czy węgiel. Agroenergetyka, bo tak nazywamy sektor produkcji energii odnawialnej w rolnictwie, mogłaby stać się ważnym elementem polskiej zielonej gospodarki.

W sąsiadujących z nami Niemczech miliony rolników już obłożyło dachy swoich stodół panelami słonecznymi PV do produkcji prądu lub organizują się w setki spółdzielni energetycznych stawiających mniejsze i większe farmy wiatrowe czy biogazownie. Oczywiście nasi główni partnerzy handlowi zza Odry nadal są mocno uzależnieni od surowców Władimira Władimirowicza, ale mają już mocną kartę przetargową w negocjacjach np. z Gazpromem - potężny i nadal rosnący sektor lokalnej zielonej energetyki. Wicepremier Waldemar Pawlak w 2007 roku proponował biogazownię w każdej gminie. Po siedmiu latach rolnicy nas nadal żywią, ale niestety energii odnawialnej masowo wciąż nie produkują. Ostatnio nie tylko jabłka odbiły im się polityczną czkawką. Oby polityczne blokowanie rozwoju agroenergetyki w Polsce nie spowodowało, że zamiast produkować żywności, będą nas znowu musieli bronić.

Dariusz Szwed, Zielony Instytut

energia, gaz, inwestycje, energetyka, ropa, energia odnawialna, aktualności, oze, energia oze, okiem fachowca, skład węgla, paliwo alternatywne, agroenergetyka, agroenergetyki, elektrowni jądrowej, o bezpieczeństwie energetycznym
Energia-pl.pl
Czytaj także
Polecane galerie