Money.plTechnologie dla biznesu Grupy dyskusyjne pl.sci.psychologia Garissa: wybrali chrześcijan, a potem zabijali jedn

Garissa: wybrali chrześcijan, a potem zabijali jedn

Garissa: wybrali chrześcijan, a potem zabijali jedn

m...@gmail.com / 2015-04-03 09:17:50

To był najczarniejszy dzień w historii Kenii od 1998 roku i ataku na ambasadę Stanów Zjednoczonych w Nairobi. W czwartkowym ataku terrorystów z islamistycznej grupy al-Szabab na uniwersytet w mieście Garissa zginęło 147 osób, a 69 zostało rannych. Terroryści, którzy przybyli z Somalii w pięciosobowej ekipie, tym razem działali inaczej, niż w przeszłości - pisze kenijski dziennik "Daily Nation" analizując atak i policyjną obławę na islamistów.

Wydawało się, że wiedząc o niebezpieczeństwie, uda mu się zapobiec. Niestety, kenijskie władze obawiające się zamachu od dwóch tygodni - mimo informowania instytucji publicznych o tym, że istnieje prawdopodobieństwo przedarcia się z Somalii islamistów z al-Szabab lub uderzenia związanej z grupą innej komórki działającej w samej Kenii - nie uchroniły swoich obywateli przed śmiercią.

W czwartek o świcie pięciu islamistów z al-Szabab wdarło się na teren uniwersytetu w mieście Garissa na wschodzie kraju i w ciągu trwającej prawie 20 godzin oblężenia zabiło 147 osób i raniło 69. Bilans ofiar poraża, bo na uczelni uczyło się 815 studentów, a jej kadrę stanowiło 60 osób.

"Wokół nas leżą ciała zabitych". Już 150 ofiar ataku na kampus

Islamiści wdarli się na teren kampusu przez główną bramę, zabijając najpierw dwóch strażników. Potem wbiegli na plac między kilkoma budynkami, strzelając na oślep do wszystkich napotkanych osób. Przy jednym z budynków stało kilku policjantów. Terroryści ich zaatakowali, co najmniej dwóch ranili i oddział się wycofał. W tym czasie strzały obudziły część studentów śpiących w akademikach. Ci, którzy zorientowali się w sytuacji, zaczęli dzwonić lub wybiegli w poszukiwaniu studentów znajdujących się w innych miejscach kampusu, by ostrzec ich przed niebezpieczeństwem.

Terroryści po kilkunastu minutach wiedzieli już, że kampus znajduje się pod ich kontrolą. To wtedy - jak pisze kenijski dziennik "Daily Nation" - zaczęli działać inaczej, niż do tej pory.

Al-Szabab od kilkunastu lat, gdy działa w Somalii, Kenii i kilku innych sąsiadujących krajach, atakuje bowiem mając jeden cel: zabicie jak największej liczby ofiar w jak najkrótszym czasie. Nigdy nie biorą zakładników. Islamiści, którzy w pięcioosobowej grupie zaatakowali też centrum handlowe w Nairobi w 2013 r. zabijając w nim prawie 70 osób, strzelali na oślep do momentu, gdy na miejscu pojawiła się policja i całą uwagę skupili na funkcjonariuszach, zostawiając wtedy ludzi uwięzionych w sklepach "w spokoju". W czwartek w Garissie było inaczej.

Za zamachem w Kenii stoi Al-Szabab

Chrześcijańscy zakładnicy

Islamiści weszli na kampus wiedząc, że wezmą zakładników. Po jego opanowaniu i wtargnięciu do jednego z akademików, dwaj strzelcy weszli bowiem na dach i zajęli pozycje, jakie zajmują w czasie akcji snajperzy. Gdy policja przybyła na miejsce, zadaniem dwóch terrorystów na dachu było spowalnianie działań policji i armii, które próbowały wejść na teren uniwersytetu. W tym czasie trzech innych napastników w zajętym akademiku, w którym przebywało ponad 300 studentów i studentek, rozpoczęło selekcję. Chrześcijanie w Kenii stanowią ok. 80 proc. populacji. Muzułmanie to zaledwie 8-9 proc. obywateli.

Terroryści rozmawiali po kolei z zakładnikami dowiadując się od nich, kto jest muzułmaninem, a kto chrześcijaninem. Muzułmanów napastnicy wypuszczali. Wszystkich chrześcijan pozostawili w zamknięciu.

147 zabitych, 69 rannych

Dziennik "Daily Nation" pisze, że "wszystko trwało zbyt długo". Policja i armia przybyły na miejsce już 20-30 minut po zamachu, a szturmu nie udało się zaplanować przez całe godziny. Nie wiadomo, z czego to wynikało, ale terroryści korzystali z tej sytuacji przez cały dzień.

Powoli, systematycznie, przeprowadzali kolejne egzekucje. W ciągu kilkunastu godzin zabili 147 osób. Kolejne 69 ranili. Część zakładników cudem uniknęła śmierci. Jeden ze świadków masakry, który wyskoczył z okna na dach i spadł kilka metrów w dół na ziemię uciekając przed kulami opowiedział kenijskim mediom o tym, że "terroryści chodzili korytarzami akademika między leżącymi na nich dziesiątkami zwłok".

W końcu, po godz. 21.00 kenijskie MSW poinformowało, że szturm rozpoczęty przez policję chwilę wcześniej powiódł się. Zginęli czterej terroryści, a piąty został schwytany, gdy próbował uciec. Kenijskie media zwracają uwagę na to, że do końca dnia źródła rządowe zaniżały dane o zabitych, na pierwszej konferencji prasowej po zakończeniu akcji mówiąc, że jest "wielu zabitych", a później, że jest ich ponad 70. Co więcej, świadkowie słyszeli jeszcze późnym wieczorem strzały na terenie kampusu i wciąż nie wiadomo, dlaczego padały.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/zamach-w-kenii-terrorysci-zmien ili-taktyke-147-zabitych-69-rannych,530200.html
 

Garissa: wybrali chrześcijan, a potem zabijali jedn

glob <r...@gmail.com> / 2015-04-03 20:57:29
I dobrze ścierwo, ciągle się pokutuje że chrześcijan mordują, a nigdy nie podaje całości, tam z pedofilami co im dzieci deflorują analno-oralnie się nie bawią, maczeta i gówna nie ma. Tylko polaczki lubią jak im zboczeńcy rechocząc dzieci pokrywają.
 
współpraca