Money.plTechnologie dla biznesu Grupy dyskusyjne pl.sci.psychologia List do "Niebieskiej Linii"

List do "Niebieskiej Linii"

List do "Niebieskiej Linii"

LeoTar <L...@wp.pl> / 2015-04-14 15:41:00

Trudno będzie mi w kilku słowach przedstawić to co chcę pokazać ponieważ
detaliczne zrozumienie i objaśnienie przemocy domowej, która dotknęła
mnie i moje dzieci, zajęło mi około 20 lat. Odsłoniłem jednak wszystkie
zakamarki mojej psychiki oraz psychiki mojej byłej już żony. Może to
zabrzmieć w pierwszej chwili dość nieprawdopodobnie ale dotarłem do
pierwotnej przyczyny wszelkiej przemocy. Zrozumiałem mechanizm
napędzający przemoc oraz pojąłem cel dla którego przemoc funkcjonuje.
Zadałem sobie w końcu pytanie czy dalsze życie z przemocą w skali
globalnej będzie możliwe i w jaki sposób uwolnić następne pokolenia od
wszechogarniającej nas patologii, tak biologicznej, psychicznej i
społecznej.

A wszystko zaczęło się od rehabilitacji mojego syna Wojciecha (35),
dziecka z zespołem Down?a. W 1990 roku rozpoczęliśmy jego rehabilitację
pod kierunkiem Instytutów Osiągania Ludzkich Możliwości (IAHP) w
Filadelfii, PA. Po czterech latach filadelfijscy terapeuci i pedagodzy
nie byli już w stanie nam więcej zaoferować i gdy tylko nadarzyła się
okazja chętnie zakończyli współpracę z nami jako rodziną. Była to
właściwie terapia adresowana do całej naszej rodziny bo - oprócz Wojtka
mamy jeszcze córkę Kasię (38) i syna Jana (32) - wszyscy solidarnie
uczestniczyliśmy w rehabilitacji spełniając różne funkcje.

Rok 1994 był w ogóle dla mnie przełomowy ponieważ odważyłem się
powiedzieć Kasi i Jankowi o tym, że mają jeszcze starszą siostrę Agatę
(44) moją córkę z mojego pierwszego małżeństwa. Wcześniej moja druga
żona Teresa tak manipulowała mną bym nie powiedział dzieciom o tym, że
mają jeszcze siostrę, mimo tego, że wiedziała jak bardzo zależy mi na
tym by wszystkie moje dzieci się znały. Teresa ustanowiła zakaz
kontaktów z Agatą a mnie uczyniła strażnikiem tego zakazu grożąc mi
porzuceniem (manipulowała seksem). Obciążyła mnie ogromnym poczuciem
winy, z którego uwolniłem się wyznając dzieciom skrzętnie dotychczas
ukrywana prawdę o mnie samym. Dużo by pisać o tym w jakich warunkach
doszło u mnie do tego przełomu ale najważniejszym było to, że ja sam
zaufałem dzieciom bezgranicznie i pokonałem strach przed odrzuceniem
przez nie.

Wówczas nie zdawałem sobie jednak sprawy czego dokonałem; dopiero po
kilku miesiącach zdałem sobie sprawę, że wyzwoliłem się z niewolniczego
jarzma, którym otoczyła mnie moja żona, która wykorzystywała tę
tajemnicę o Agacie do sprawowania kontroli nade mną. Byłem po prostu jej
emocjonalnym niewolnikiem nad którym całkowicie panowała i była pewna,
że jej manipulacja jest na tyle niezawodna, że nie uda mi się zerwać
tych niewolniczych kajdan. Stało się jednak inaczej przez moją
bezgraniczną miłość i oddanie dzieciom, które odpłaciły mi tym samym.
Ten stan wzajemnego szacunku i zaufania między mną i dziećmi wywołał
agresję żony, która oszalała ze strachu, że straciła kontrolę nad
rodziną. Nie była w stanie oprzeć relacji wewnątrz-rodzinnych na
zaufaniu ponieważ nie ufała również samej sobie i dlatego musiała mieć
?kozła ofiarnego?, czyli mnie, na którego zrzucała odpowiedzialność za
swoje decyzje . Ujawniła głęboko skrywany kompleks niższości, z którego
ani ona ani ja nie zdawaliśmy sobie sprawy. To, że była w stanie mną
manipulować wynikało również z tego, że mnie również brakowało poczucia
własnej wartości.

Ja od 1990 przebywałem i pracowałem w USA. Pojechałem tam z myślą, że
znajdę jakąś pomoc dla naszego Wojtka. No i udało mi się dotrzeć do
IAHP. Praca w USA umożliwiała mi finansowanie dość kosztownych wizyt w
Filadelfii. terapię zaś prowadziła żona, która wraz z dziećmi przebywała
głównie w Polsce gdyż tutaj mieliśmy lepsze warunki do rehabilitacji
Wojtka. Jak już wspomniałem formalnie rehabilitację zakończyliśmy w
1994. Wtedy również ja zaufałem dzieciom i otrzymałem równie szczery
odzew, jak nigdy wcześniej. Ale wtedy również moja Teresa straciła
kontrolę nad rodziną i w swoim przekonaniu grunt pod nogami. Gdy wróciła
z USA do Polski wraz z dziećmi na przełomie sierpnia i września ?94 by
odzyskać swoja dominującą pozycję w rodzinie przede wszystkim przerwała
mi łączność z dziećmi. Gdy w grudniu ?94, zaniepokojony tą ?ciszą? ze
strony dzieci, przyjechałem do Polski spotkało mnie cos czego się nie
spodziewałem - moja żona, z nożem kuchennym w ręce pokazała mi drzwi bym
się wynosił.

W okresie między wrześniem a grudniem 1994, nadal pracując w USA, bardzo
intensywnie myślałem nad tym dlaczego Teresa przerwała mi łączność z
dziećmi. Dodatkowym impulsem do rozmyślań była samobójcza śmierć mojego
amerykańskiego bossa, we wrześniu ?94, która wyzwoliła falę przemocy w
zakładzie, w którym pracowałem. Poszukiwałem odpowiedzi na nurtujące
mnie pytanie DLACZEGO Teresa przerwała mi łączność z dziećmi i DLACZEGO
mój boss się zastrzelił. W końcu po wielu podejściach, po całym
łańcuchu DLACZEGO pojawiło się światełko odpowiedzi w ciemnym
dotychczas tunelu. Doszedłem do wniosku, że wszyscy cierpimy na brak
poczucia własnej wartości i że w swoim życiu podejmujemy takie akcje by
uciec od odpowiedzialności. Pozostało wyjaśnić tylko DLACZEGO cierpimy
na brak poczucia własnej wartości lub inaczej mówiąc na kompleks
niższości i w stosunku do kogo. Od którego momentu w naszym życiu
ujawnia się ten kompleks? I doszedłem do wniosku, że kompleks niższości
zaczyna się od relacji dziecka z rodzicem. Połączyłem to z freudowskim
kompleksem Edypa i jungowskim kompleksem Elektry i wyszło, że kompleks
dziecka w stosunku do rodzica tej samej płci ma swój początek w ZAKAZie.
Zakaz jest najprostszym sposobem poniżenia dziecka przez rodzica. I
jest to fakt, którego ludzie są całkowicie nieświadomi. Fakt, który dla
mnie - po latach analizy - jest absolutną oczywistością ale który tak
łatwo unika zauważenia.

Rodzice są dla dziecka tymi, którzy karmią, zapewniają bezpieczeństwo i
uczą. Dziecko zaczyna poznawać świat obserwując, naśladując i
doświadczając z rodzicami. Dziecko uczy się życia doświadczając
?pierwszego razu? zawsze z rodzicami. Każde pierwsze dziecięce
doświadczenie jest najważniejsze gdyż jest wzorem dla tego samego typu
doświadczeń następnych powinno więc być doskonałe (wzorcowe). Tylko
oddani dziecku i kochający rodzice są w stanie spełnić te warunki by
doświadczanie przez dziecko przebiegało bez strachu (przed pierwszym
razem) i by dziecko miało pełne zaufanie do tych, którzy tego pierwszego
doświadczenia dostarczają.

By iść dalej musimy zadać sobie fundamentalne pytanie: skąd pochodzimy,
dokąd idziemy, jaki jest cel naszego życia i w jaki sposób to
realizujemy? Nie będę przeprowadzał całego filozoficznego wywodu i
ograniczę się tylko do pytania: która ze sfer naszego życia jest
najważniejsza? Dla mnie odpowiedź jest prosta: najważniejszą sferą
naszego życia jest życie seksualne, gdyż dzięki seksowi mamy z trwaniem
życia na naszej planecie. Wszystkie inne dziedziny naszej aktywności są
podporządkowane jednemu celowi: podtrzymaniu życia w ogóle a człowieka w
szczególności. Łącząc to z poprzednimi wywodami doszedłem do wniosku, że
pierwszy akt seksualny młodego człowieka, jego inicjacja seksualna musi
być doskonały pozbawiony strachu i niepewności przed niepowodzeniem. I
że takiego doświadczenia może dostarczyć synowi tylko matka a córce
ojciec. Tylko świadomi rodzice nastawieni na dobro dziecka nie skrzywdzą
go.

Jest jeszcze inny aspekt dotyczący inicjacji seksualnej (?pierwszego
razu?) z rodzicami. Syn od samego zarania porównuje się z ojcem walcząc
o matkę a córka walczy o ojca porównując się z matką. Nie jestem
pierwszym, który zaobserwował te zależności w rodzinie z dziećmi. Czy
syna walczy o matkę by ja posiąść dla siebie jako swoja partnerkę czy
też chce się stać równy ojcu przez to, że posiądzie tę, która jest dla
jego ojca kobietą doskonałą? Czy córka walczy z matka o ojca jako swego
partnera czy też chce się stać równa matce spróbowawszy mężczyzny,
którego matka uważa za swego doskonałego partnera? W akcie seksualnym
przekazuje się wiedzę emocjonalnie a nie werbalnie. Uświadamianie
werbalne nie jest doskonałe i podlegające manipulacjom w przeciwieństwie
do emocji, w których człowiek nie jest w stanie oszukiwać. Jeżeli syn
zrówna się z ojcem emocjonalnie to stanie się równy swemu stwórcy (bogu)
a posiadłszy wiedzę ojca stanie się autorytetem dla samego siebie.
Podobnie córka, która zrówna się emocjonalnie z matką stanie się równa
swojej stwórczyni (bogini) a posiadłszy wiedzę matki stanie się
autorytetem dla samej siebie. Człowiek, który stanie się autorytetem dla
samego siebie nie boi się odpowiedzialności za podejmowane przez siebie
decyzje i nie będzie manipulował swoim partnerem by zrobić z niego
?kozła ofiarnego? własnej niepewności.

Dlatego jest tak ważnym aby w tym akcie-misterium inicjacji seksualnej
dziecka wszystko było najwyższej jakości by w rezultacie narodził się
człowiek młody ale już dojrzały społecznie i emocjonalnie gotowy do
założenia rodziny, w której nie będzie walki o to kto kim zawładnie: czy
żona zawładnie mężem czy na odwrót. W takiej rodzinie permanentna
rywalizacja o to kto kogo zmanipuluje zostanie zastąpiona przez pokojową
współpracę i współdziałanie na rzecz wspólnego dobra. W takiej rodzinie
podchody zostaną zastąpione przez wzajemne zaufanie i szacunek. W
takiej, nowej rodzinie rozwiązany zostanie problem kompleksu
Edypa/Elektry czyli problem braku poczucia własnej wartości, gdyż
nierozwiązywalny dotychczas problem kompleksu Edypa/Elektry zostanie
rozwiązany.

Dotychczas wszelkie kontakty seksualne między bliskimi krewnymi były
traktowane jako kazirodztwo. W moim rozumieniu kazirodztwem jest każda
relacja, niekoniecznie fizyczna, miedzy dzieckiem a rodzicem w której
rodzic jest stroną aktywną. Rodzic cierpiący z powodu braku poczucia
własnej wartości istotnie przyciąga dziecko po to by zaspokoić swoje
potrzeby emocjonalne przy pomocy dziecka. I to jest kazirodztwo
(negatywne). Natomiast jeżeli zbliżenie dziecka z rodzicem jest
inicjowane przez dziecko w celu przeżycia inicjacji seksualnej to
całkowite uwolnienie się przez dziecko od emocjonalnych uzależnień od
rodzica. I jeszcze jedna sprawa, która może się wydawać niejasna gdyż
nic o niej dotychczas nie powiedziałem. Akt -misterium inicjacji
seksualnej dziecka ma się odbywać z udziałem obojga rodziców. Syn
porównuje się z ojcem ?na matce?, matka jest ?wagą?; i analogicznie
córka porównuje się z matką ?na ojcu?, ojciec jest w tym przypadku
pasywna ?wagą?.

Można na ten temat dyskutować bez końca - ja robię to publicznie w
Internecie, z przerwami, od roku 1996 i końca dyskusji nie widać. Warto
jednak na koniec tego krótkiego listu dodać, że rozważania te
doprowadziły mnie do wniosku, że wszelka patologia, i biologiczna,
psychiczna czy społeczna bierze się z tego właśnie centralnego zakazu
obowiązującego wszystkie gromady ludzkie. Wystarczy potraktować skutek
braku poczucia własnej wartości jako agresję przeciwko sobie a staje się
to lepiej widoczne. Napiszę o tym jednak w kolejnym liście jeżeli
Państwo wyrazicie zainteresowanie. Obecnie testuję metodę resocjalizacji
(szeroko pojmowanej) opartą na tej właśnie wiedzy na wybranych
mieszkańcach Domu Pomocy Społecznej w Ostrowinie gdzie mieszkam.

A jeżeli chcecie Państwo zapoznać się z dotychczasową dyskusją na ten
temat to można ja znaleźć na stronach WWW do których można dotrzeć przez
adres http://leotar.friko.pl/index1.html . Jest to strona, która
pozwala na wybranie stron właściwych. Można również skorzystać z adresu
http://leotar.friko.pl/fall_2014/, który umożliwi dotarcie do tych
samych co poprzednio stron z pierwszej strony tytułowej. Są to
fragmenty dyskusji toczących się w polskim Usenecie od 1996 roku, i
wprawdzie jest tam również wiele ?śmieci? ale można odtworzyć sens
całości. By jednak odrzucić moją hipotezę lub ją zaakceptować każdy z
Czytelników musi zmierzyć się sam z tymi materiałami i ze swoja
przeszłością.

Życzę miłej lektury.
Pozdrawiam

Władek Tarnawski (LeoTar)

Sunrise Services
Ostrowina 21
56-400 Oleśnica
e-mail: LeoTar@wp.pl
tel.: +48661294908

Ostrowina, 27.03.2015.

LeoTar
Rozmowy z LeoTar'em. @ http://leotar.friko.pl/fall_2014/

---
Ta wiadomość została sprawdzona na obecność wirusów przez oprogramowanie antywirusowe Avast.
http://www.avast.com
 
Czytaj także na forum

Re: List do "Niebieskiej Linii"

ikka <i...@nospam.pl> / 2015-04-14 16:04:53
W dniu 2015-04-14 o 15:41, LeoTar pisze:
>
> [...]
>
>
> Rok 1994 był w ogóle dla mnie przełomowy ponieważ odważyłem się
> powiedzieć Kasi i Jankowi o tym, że mają jeszcze starszą siostrę
> Agatę (44) moją córkę z mojego pierwszego małżeństwa. Wcześniej moja
> druga

czyli olałeś własne dziecko

> żona Teresa tak manipulowała mną bym nie powiedział dzieciom o tym,
> że

i oczywiście ty nie jesteś za to odpowiedzialny? ani trochę?

> mają jeszcze siostrę, mimo tego, że wiedziała jak bardzo zależy mi
> na
>

widocznie nie wystarczająco ci zależy

> tym by wszystkie moje dzieci się znały. Teresa ustanowiła zakaz
> kontaktów z Agatą a mnie uczyniła strażnikiem tego zakazu grożąc mi
> porzuceniem (manipulowała seksem). Obciążyła mnie ogromnym poczuciem
>


za seks wyrzekłeś się dziecka? wyborne...


> winy, z którego uwolniłem się wyznając dzieciom skrzętnie dotychczas
>

ty się uwolniłeś, ty byłeś manipulowany, ty byłeś skrzywdzony, ty, ty, ty...
biedactwo...


> [...] tajemnicę o Agacie do sprawowania kontroli nade mną. Byłem po
> prostu jej emocjonalnym niewolnikiem nad którym całkowicie panowała i
> była pewna, że jej manipulacja jest na tyle niezawodna, że nie uda mi
> się zerwać

miałeś 8 lat czy byłeś wtedy dorosły?

> tych niewolniczych kajdan. Stało się jednak inaczej przez moją
> bezgraniczną miłość i oddanie dzieciom, które odpłaciły mi tym samym.
> Ten stan wzajemnego szacunku i zaufania między mną i dziećmi wywołał
> agresję żony, która oszalała ze strachu, że straciła kontrolę nad


może po prostu bała się że je bzykniesz?

> rodziną. Nie była w stanie oprzeć relacji wewnątrz-rodzinnych na
> zaufaniu ponieważ nie ufała również samej sobie i dlatego musiała
> mieć ?kozła ofiarnego?, czyli mnie, na którego zrzucała
> odpowiedzialność za

a jesteś za cokolwiek odpowiedzialny w swoim życiu? czy wszystko zrobili
ci źli inni?

> swoje decyzje . Ujawniła głęboko skrywany kompleks niższości, z
> którego ani ona ani ja nie zdawaliśmy sobie sprawy. To, że była w
> stanie mną manipulować wynikało również z tego, że mnie również
> brakowało poczucia własnej wartości.


biedactwo... żona zniszczyła ci życie, jest taka zła... a ty, biedny
żuczek, z niskim poczuciem własnej wartości dałeś się tak skrzywdzić...
Jak masz problem to idź do księdza albo psychologa, ale nie zwalaj
odpowiedzialności za skutki swoich dorosłych decyzji na osoby trzecie.
Mężczyzna nie zostawia dziecka dla seksu. Jesteś chory.
Przyjmij odpowiedzialność za to, co zrobiłeś w życiu, na razie
zasłaniasz się spódnicą i płaczliwie łkasz pokazując na żonę paluszkiem:
"ona mi to zrobiła, ona!"
Reakcja na daną sytuację jest twoją decyzją. Ty zdecydowałeś, że
porzucisz dziecko. Gdybyś miał chociaż trochę przyzwoitości wiedziałbyś,
co jest ważniejsze - seks z aktualną partnerką czy człowiek, którego sam
zrobiłeś.


>
> Ja od 1990 przebywałem i pracowałem w USA. Pojechałem tam z myślą, że
> znajdę jakąś pomoc dla naszego Wojtka. No i udało mi się dotrzeć do
> IAHP. Praca w USA umożliwiała mi finansowanie dość kosztownych wizyt
> w Filadelfii. terapię zaś prowadziła żona, która wraz z dziećmi
> przebywała głównie w Polsce gdyż tutaj mieliśmy lepsze warunki do
> rehabilitacji Wojtka. Jak już wspomniałem formalnie rehabilitację
> zakończyliśmy w 1994. Wtedy również ja zaufałem dzieciom i otrzymałem
> równie szczery odzew, jak nigdy wcześniej. Ale wtedy również moja
> Teresa straciła kontrolę nad rodziną i w swoim przekonaniu grunt pod
> nogami. Gdy wróciła z USA do Polski wraz z dziećmi na przełomie
> sierpnia i września ?94 by odzyskać swoja dominującą pozycję w
> rodzinie przede wszystkim przerwała mi łączność z dziećmi. Gdy w
> grudniu ?94, zaniepokojony tą ?ciszą? ze strony dzieci, przyjechałem
> do Polski spotkało mnie cos czego się nie spodziewałem - moja żona, z
> nożem kuchennym w ręce pokazała mi drzwi bym się wynosił.

i nadal za nic nie jesteś odpowiedzialny? biedactwo...

>
> [ciach o konieczności bzykania dzieci]



--
"Ludzie się modlą, aby Bóg nie rozgniótł ich
jak robaka.
Ja cię nie rozgniotę."
 

Re: List do "Niebieskiej Linii"

LeoTar <L...@wp.pl> / 2015-04-14 18:41:30
ikka pisze:
> W dniu 2015-04-14 o 15:41, LeoTar pisze:

>> Rok 1994 był w ogóle dla mnie przełomowy ponieważ odważyłem się
>> powiedzieć Kasi i Jankowi o tym, że mają jeszcze starszą siostrę
>> Agatę (44) moją córkę z mojego pierwszego małżeństwa. Wcześniej moja
>> druga

> czyli olałeś własne dziecko

A gdzie to niby wyczytałaś? Wręcz przeciwnie, mam bardzo dobre układy z
córką takie jakbyśmy się nigdy nie rozstali. Bardzo cenię sobie w
postępowaniu mojej pierwszej żony to, że mimo iż ja zostawiłem dla
drugiej wychowała córkę tak jakbym był obecny w ich życiu.


>> żona Teresa tak manipulowała mną bym nie powiedział dzieciom o tym,
>> że

> i oczywiście ty nie jesteś za to odpowiedzialny? ani trochę?

A gdzie ja niby tak napisałem? Byłem winny bo pozwoliłem na to, by
manipulowała moim życiem posługując się w stosunku do mnie seksualnym
szantażem. Byłem długi czas pantoflarzem. :-)


>> mają jeszcze siostrę, mimo tego, że wiedziała jak bardzo zależy mi
>> na

> widocznie nie wystarczająco ci zależy

Nie tylko moja wola się liczy lecz również mojej drugiej żony, która
chce nadal manipulować życiem naszych dzieci. Jak śpiewa Budka Suflera
"Do tanga trzeba dwojga". Potrzebna jest dwójka świadomych rodziców,
jedno to za mało.


>> tym by wszystkie moje dzieci się znały. Teresa ustanowiła zakaz
>> kontaktów z Agatą a mnie uczyniła strażnikiem tego zakazu grożąc mi
>> porzuceniem (manipulowała seksem). Obciążyła mnie ogromnym poczuciem

> za seks wyrzekłeś się dziecka? wyborne...

A ilu facetów tak właśnie robi? Nie byłem wyjątkiem.


>> winy, z którego uwolniłem się wyznając dzieciom skrzętnie dotychczas

> ty się uwolniłeś, ty byłeś manipulowany, ty byłeś skrzywdzony, ty, ty,
> ty...
> biedactwo...

Wcale się nie użalam nad swoim losem co próbujesz mi tutaj imputować.
Ale tez nie byłem wyłącznie winny za taki stan rzeczy. Współwinną była
moja żona. Handlowała ze mną seksem i uważała że w zamian za małżeńską
prostytucję ma prawo do niepodzielnego sprawowania władzy nad całą rodziną.


>> [...] tajemnicę o Agacie do sprawowania kontroli nade mną. Byłem po
>> prostu jej emocjonalnym niewolnikiem nad którym całkowicie panowała i
>> była pewna, że jej manipulacja jest na tyle niezawodna, że nie uda mi
>> się zerwać

> miałeś 8 lat czy byłeś wtedy dorosły?

Facet, który nie otrzymał właściwej edukacji seksualnej wraz z inicjacja
od rodziców zawsze będzie niedorosły, tak samo zresztą jak i kobieta
nawet ta, która urodzi dziecko. Chociaż wydawałoby się, że ciąża i poród
powinny ją wydorośleć.


>> tych niewolniczych kajdan. Stało się jednak inaczej przez moją
>> bezgraniczną miłość i oddanie dzieciom, które odpłaciły mi tym samym.
>> Ten stan wzajemnego szacunku i zaufania między mną i dziećmi wywołał
>> agresję żony, która oszalała ze strachu, że straciła kontrolę nad

> może po prostu bała się że je bzykniesz?

I dlatego sama chciała wepchnąć naszą córkę Kasię w moje ręce? W czasie
gdy waliła się jej władza nad rodziną sama chciała doprowadzić do
kazirodczych stosunków między mną i córką po to by znając tajemnicę
mogła mogła nas szantażować i nadal sprawować niepodzielnie władzę w
rodzinie. To jest wyższa szkoła manipulacji uprawianej przez kobietę
chociaż nie jestem do końca przekonany, czy jest uprawiana świadomie.


>> rodziną. Nie była w stanie oprzeć relacji wewnątrz-rodzinnych na
>> zaufaniu ponieważ nie ufała również samej sobie i dlatego musiała
>> mieć ?kozła ofiarnego?, czyli mnie, na którego zrzucała
>> odpowiedzialność za

> a jesteś za cokolwiek odpowiedzialny w swoim życiu? czy wszystko zrobili
> ci źli inni?

Nigdy nie bałem się odpowiedzialności za własne decyzje chociaż nie
zawsze było to przemyślane i świadome, i nigdy nie zwalałem
odpowiedzialności za te decyzje na innych ludzi. Teraz też biorę
odpowiedzialność za to o czym piszę i nie boje się przeciwstawić całemu
światu w którym wszyscy wszystkimi próbują manipulować by uniknąć
odpowiedzialności za swoje decyzje. Postępują tak zarówno mężczyźni jak
i kobiety i panicznie boja się ujawnienia technik swojej manipulacji.


>> swoje decyzje . Ujawniła głęboko skrywany kompleks niższości, z
>> którego ani ona ani ja nie zdawaliśmy sobie sprawy. To, że była w
>> stanie mną manipulować wynikało również z tego, że mnie również
>> brakowało poczucia własnej wartości.
>
>
> biedactwo... żona zniszczyła ci życie, jest taka zła... a ty, biedny
> żuczek, z niskim poczuciem własnej wartości dałeś się tak skrzywdzić...
> Jak masz problem to idź do księdza albo psychologa, ale nie zwalaj
> odpowiedzialności za skutki swoich dorosłych decyzji na osoby trzecie.
> Mężczyzna nie zostawia dziecka dla seksu. Jesteś chory.
> Przyjmij odpowiedzialność za to, co zrobiłeś w życiu, na razie
> zasłaniasz się spódnicą i płaczliwie łkasz pokazując na żonę paluszkiem:
> "ona mi to zrobiła, ona!"

To, że opisuje jej postępowanie wale nie znaczy, że zwalam na nią całą
winę. Nieuważnie czytasz moje teksty, bo gdybyś je czytała literalnie to
już dawno powinnaś była wyczytać, że jestem jej wdzięczny za wszelką
przemoc,której od niej doznałem gdyż dzięki temu zostałem oświeconym
wyzwoleńcem. Je przemoc i pomoc dzieci przyniosły mi WOLNOŚĆ. Teraz chcę
jej pomóc by i ona uwolniła się od poczucia winy za to co złego zrobiła
z naszą rodziną. Tyle, że moja dobra wola i chęć przyniesienia jej
pomocy na niewiele się zdadzą jeżeli ona sama trwać będzie nadal w
przekonaniu, że stosując nadal terror w stosunku do dzieci będzie
sprawować nad nimi władzę. Nie dokona się wyzwolenia dziecka bez zgody
jego rodziców. Ta walka to walka zarówno o wyzwolenie kobiety z jarzma
nieświadomości i przemocy,którą kiedyś na początku czasu ustanowiła by
zapewnić gatunkowi przetrwanie. Ta walka to również,a może przede
wszystkim walka o PRAWA DZIECKA, które bez zgody rodziców nie stanie się
wolne.


> Reakcja na daną sytuację jest twoją decyzją. Ty zdecydowałeś, że
> porzucisz dziecko. Gdybyś miał chociaż trochę przyzwoitości wiedziałbyś,
> co jest ważniejsze - seks z aktualną partnerką czy człowiek, którego sam
> zrobiłeś.

Ale wówczas nie byłem tego świadom gdyż brakowało mi Wiedzy i poczucia
własnej wartości. A kobieta sprytnie to wykorzystywała zaspokajając swój
brak poczucia własnej wartości dzięki sprawowaniu władzy nade mną. I
wyobraź sobie, że manipulacja, którą tutaj uprawiasz, nie uda Ci się
obciążyć mnie poczuciem winy. Ja walczę o to, by uwolnić Kobietę od
poczucia winy i przemocy a Ty chcesz mi ciągle dokopać. Jesteś nie fair.


>> Ja od 1990 przebywałem i pracowałem w USA. Pojechałem tam z myślą, że
>> znajdę jakąś pomoc dla naszego Wojtka. No i udało mi się dotrzeć do
>> IAHP. Praca w USA umożliwiała mi finansowanie dość kosztownych wizyt
>> w Filadelfii. terapię zaś prowadziła żona, która wraz z dziećmi
>> przebywała głównie w Polsce gdyż tutaj mieliśmy lepsze warunki do
>> rehabilitacji Wojtka. Jak już wspomniałem formalnie rehabilitację
>> zakończyliśmy w 1994. Wtedy również ja zaufałem dzieciom i otrzymałem
>> równie szczery odzew, jak nigdy wcześniej. Ale wtedy również moja
>> Teresa straciła kontrolę nad rodziną i w swoim przekonaniu grunt pod
>> nogami. Gdy wróciła z USA do Polski wraz z dziećmi na przełomie
>> sierpnia i września ?94 by odzyskać swoja dominującą pozycję w
>> rodzinie przede wszystkim przerwała mi łączność z dziećmi. Gdy w
>> grudniu ?94, zaniepokojony tą ?ciszą? ze strony dzieci, przyjechałem
>> do Polski spotkało mnie cos czego się nie spodziewałem - moja żona, z
>> nożem kuchennym w ręce pokazała mi drzwi bym się wynosił.

> i nadal za nic nie jesteś odpowiedzialny? biedactwo...

Jesteś uparta jak baran. Ze strachu przed koniecznością rezygnacji z
władzy nad Mężczyzną trzęsą Ci się kolana. Opanuj strach a zobaczysz, że
nic złego Ci się nie stanie i zobaczysz inny świat wolny od morderczej
walki o dominację, świat w którym miast wojennej rywalizacji panuje
dobrowolna współpraca płci.


--
LeoTar
Świat według LeoTar'a. @ http://www.leotar.friko.pl/
 

Re: List do "Niebieskiej Linii"

ikka <i...@nospam.pl> / 2015-04-14 20:19:07
W dniu 2015-04-14 o 18:41, LeoTar pisze:
> ikka pisze:
>> W dniu 2015-04-14 o 15:41, LeoTar pisze:
>
>>> Rok 1994 był w ogóle dla mnie przełomowy ponieważ odważyłem się
>>> powiedzieć Kasi i Jankowi o tym, że mają jeszcze starszą siostrę
>>> Agatę (44) moją córkę z mojego pierwszego małżeństwa. Wcześniej
>>> moja druga
>
>> czyli olałeś własne dziecko
>
> A gdzie to niby wyczytałaś? Wręcz przeciwnie, mam bardzo dobre
> układy z córką takie jakbyśmy się nigdy nie rozstali. Bardzo cenię
> sobie w postępowaniu mojej pierwszej żony to, że mimo iż ja
> zostawiłem dla drugiej wychowała córkę tak jakbym był obecny w ich
> życiu.

no tu to wyczytałam. "jakbym był obecny w ich życiu". Zostawiłeś
pierwsze dziecko.

>
>
>>> żona Teresa tak manipulowała mną bym nie powiedział dzieciom o
>>> tym, że
>
>> i oczywiście ty nie jesteś za to odpowiedzialny? ani trochę?
>
> A gdzie ja niby tak napisałem? Byłem winny bo pozwoliłem na to, by
> manipulowała moim życiem posługując się w stosunku do mnie
> seksualnym szantażem. Byłem długi czas pantoflarzem. :-)
>

Nie opowiadaj bzdur. To nie pantoflarstwo tylko twój wybór. Zdejmujesz z
siebie odpowiedzialność. Nawet powyżej - "manipulowała moim życiem". To
nie ona manipulowała twoim życiem. To ty pozwoliłeś manipulować swoim
życiem. Ty. Inni traktują nas tak, jak na to pozwalamy. Weź
odpowiedzialność za to, że to ty na to pozwoliłeś. Twoje dziecko, twoja
żona, twoje wybory.

>
>>> mają jeszcze siostrę, mimo tego, że wiedziała jak bardzo zależy
>>> mi na
>
>> widocznie nie wystarczająco ci zależy
>
> Nie tylko moja wola się liczy lecz również mojej drugiej żony, która
> chce nadal manipulować życiem naszych dzieci. Jak śpiewa Budka
> Suflera "Do tanga trzeba dwojga". Potrzebna jest dwójka świadomych
> rodziców, jedno to za mało.


Wola twojej drugiej żony nie miała nic do tego, że porzuciłeś pierwsze
dziecko. To twoje dziecko i twoja wola co zrobisz z odpowiedzialnością
za nie. Ty podejmujesz decyzje w swoim życiu. Nie zawsze są dobre i
właściwe, ale nie mów, że ktoś je za ciebie podjął. Zrzucasz
odpowiedzialność za własne życie na innych.
Zawsze będziesz się czuł pokrzywdzony, żadna pokręcona teoria ci nie
pomoże.

>
>
>>> tym by wszystkie moje dzieci się znały. Teresa ustanowiła zakaz
>>> kontaktów z Agatą a mnie uczyniła strażnikiem tego zakazu grożąc
>>> mi porzuceniem (manipulowała seksem). Obciążyła mnie ogromnym
>>> poczuciem
>
>> za seks wyrzekłeś się dziecka? wyborne...
>
> A ilu facetów tak właśnie robi? Nie byłem wyjątkiem.


Facetów to zero. To, że wielu ludzi olewa swoje dzieci nie
usprawiedliwia ciebie. Nie wiem ilu ludzi wyrzeka się dzieci za seks z
następną żoną. Nie znam nikogo takiego.

>
>
>>> winy, z którego uwolniłem się wyznając dzieciom skrzętnie
>>> dotychczas
>
>> ty się uwolniłeś, ty byłeś manipulowany, ty byłeś skrzywdzony, ty,
>> ty, ty... biedactwo...
>
> Wcale się nie użalam nad swoim losem co próbujesz mi tutaj
> imputować. Ale tez nie byłem wyłącznie winny za taki stan rzeczy.
> Współwinną była moja żona. Handlowała ze mną seksem i uważała że w
> zamian za małżeńską

Do handlu trzeba dwojga. Po co handlowałeś? Za to co robi twoja żona nie
jesteś odpowiedzialny. Jesteś odpowiedzialny za swoje reakcje na to, co
ona robi.


> prostytucję ma prawo do niepodzielnego sprawowania władzy nad całą
> rodziną.
>

Naprawdę uważasz, że ktoś jeszcze poza tobą jest z żoną tylko dla seksu?

>
>>> [...] tajemnicę o Agacie do sprawowania kontroli nade mną. Byłem
>>> po prostu jej emocjonalnym niewolnikiem nad którym całkowicie
>>> panowała i była pewna, że jej manipulacja jest na tyle
>>> niezawodna, że nie uda mi się zerwać
>
>> miałeś 8 lat czy byłeś wtedy dorosły?
>
> Facet, który nie otrzymał właściwej edukacji seksualnej wraz z
> inicjacja od rodziców zawsze będzie niedorosły, tak samo zresztą jak

Dowód proszę. Dowód. Nie twoje urojenia.

> i kobieta nawet ta, która urodzi dziecko. Chociaż wydawałoby się, że
> ciąża i poród powinny ją wydorośleć.


Mówisz jak te matoły w sejmie, którzy wiedzą co powinna kobieta. Nie
masz kwalifikacji.


>
>
>>> tych niewolniczych kajdan. Stało się jednak inaczej przez moją
>>> bezgraniczną miłość i oddanie dzieciom, które odpłaciły mi tym
>>> samym.


Szkoda, że ta bezgraniczna miłość i oddanie dotyczyły tylko dzieci z
drugiego związku. Nie machaj tu miłością do dzieci, bo pierwsze olałeś
za seks.


>>> Ten stan wzajemnego szacunku i zaufania między mną i dziećmi
>>> wywołał agresję żony, która oszalała ze strachu, że straciła
>>> kontrolę nad
>
>> może po prostu bała się że je bzykniesz?
>
> I dlatego sama chciała wepchnąć naszą córkę Kasię w moje ręce? W
> czasie gdy waliła się jej władza nad rodziną sama chciała
> doprowadzić do kazirodczych stosunków między mną i córką po to by
> znając

Co za bzdura. Nad twoim penisem też niepodzielnie panuje? Mówi ci kiedy
ma zadziałać?

> tajemnicę mogła mogła nas szantażować i nadal sprawować
> niepodzielnie władzę w rodzinie. To jest wyższa szkoła manipulacji
> uprawianej przez kobietę chociaż nie jestem do końca przekonany, czy
> jest uprawiana świadomie.
>

To dobrze, że nie do wszystkiego co wymyśliłeś jesteś przekonany. To
daje nadzieję.


>
>>> rodziną. Nie była w stanie oprzeć relacji wewnątrz-rodzinnych na
>>> zaufaniu ponieważ nie ufała również samej sobie i dlatego
>>> musiała mieć ?kozła ofiarnego?, czyli mnie, na którego zrzucała
>>> odpowiedzialność za
>
>> a jesteś za cokolwiek odpowiedzialny w swoim życiu? czy wszystko
>> zrobili ci źli inni?
>
> Nigdy nie bałem się odpowiedzialności za własne decyzje chociaż nie
> zawsze było to przemyślane i świadome, i nigdy nie zwalałem
> odpowiedzialności za te decyzje na innych ludzi. Teraz też biorę

Wszystkie twoje wcześniejsze wypowiedzi temu przeczą.

> odpowiedzialność za to o czym piszę i nie boje się przeciwstawić
> całemu światu w którym wszyscy wszystkimi próbują manipulować by
> uniknąć odpowiedzialności za swoje decyzje. Postępują tak zarówno
> mężczyźni jak i kobiety i panicznie boja się ujawnienia technik
> swojej manipulacji.
>

To jakiś bełkot. Nie wiem o czym piszesz.

>
>>> swoje decyzje . Ujawniła głęboko skrywany kompleks niższości, z
>>> którego ani ona ani ja nie zdawaliśmy sobie sprawy. To, że była w
>>> stanie mną manipulować wynikało również z tego, że mnie również
>>> brakowało poczucia własnej wartości.


Twoje poczucie własnej wartości to twój problem, nie twojej żony ani tym
bardziej dzieci. Dorosły człowiek nie zostawia dzieci zasłaniając się
tym, że ktoś mu kazał. Bez jaj.

>>
>>
>> biedactwo... żona zniszczyła ci życie, jest taka zła... a ty,
>> biedny żuczek, z niskim poczuciem własnej wartości dałeś się tak
>> skrzywdzić... Jak masz problem to idź do księdza albo psychologa,
>> ale nie zwalaj odpowiedzialności za skutki swoich dorosłych
>> decyzji na osoby trzecie. Mężczyzna nie zostawia dziecka dla seksu.
>> Jesteś chory. Przyjmij odpowiedzialność za to, co zrobiłeś w życiu,
>> na razie zasłaniasz się spódnicą i płaczliwie łkasz pokazując na
>> żonę paluszkiem: "ona mi to zrobiła, ona!"
>
> To, że opisuje jej postępowanie wale nie znaczy, że zwalam na nią
> całą winę. Nieuważnie czytasz moje teksty, bo gdybyś je czytała
> literalnie to


Zazwyczaj ich nie czytam, większość to bełkot.


> już dawno powinnaś była wyczytać, że jestem jej wdzięczny za wszelką
> przemoc,której od niej doznałem gdyż dzięki temu zostałem oświeconym
> wyzwoleńcem. Je przemoc i pomoc dzieci przyniosły mi WOLNOŚĆ. Teraz
> chcę

Jedyna przemoc to ta, którą ty uprawiasz.

> jej pomóc by i ona uwolniła się od poczucia winy za to co złego
> zrobiła z naszą rodziną. Tyle, że moja dobra wola i chęć
> przyniesienia jej

Wystarczająco trudno jest przekonać samego siebie do zmiany myślenia
nawet jeśli się tego bardzo chce. Zmienianie kogoś innego kiedy tego nie
chce jest niemożliwe. Terapeuta chyba wie takie rzeczy?


> pomocy na niewiele się zdadzą jeżeli ona sama trwać będzie nadal w
> przekonaniu, że stosując nadal terror w stosunku do dzieci będzie

Twoje przekonania nie muszą być słuszne. Brałeś to kiedyś pod uwagę?

> sprawować nad nimi władzę. Nie dokona się wyzwolenia dziecka bez
> zgody jego rodziców. Ta walka to walka zarówno o wyzwolenie kobiety
> z jarzma nieświadomości i przemocy,którą kiedyś na początku czasu
> ustanowiła by

Znaczy twoja walka o trójkąt to walka o wyzwolenie kobiet?

> zapewnić gatunkowi przetrwanie. Ta walka to również,a może przede
> wszystkim walka o PRAWA DZIECKA, które bez zgody rodziców nie stanie
> się wolne.
>
>

bełkot.

>> Reakcja na daną sytuację jest twoją decyzją. Ty zdecydowałeś, że
>> porzucisz dziecko. Gdybyś miał chociaż trochę przyzwoitości
>> wiedziałbyś, co jest ważniejsze - seks z aktualną partnerką czy
>> człowiek, którego sam zrobiłeś.
>
> Ale wówczas nie byłem tego świadom gdyż brakowało mi Wiedzy i
> poczucia własnej wartości. A kobieta sprytnie to wykorzystywała
> zaspokajając swój

Takie życie. Każdy dorosły w swoim życiu spotyka się z próbami
manipulacji. Ale nie zostawia przez to dziecka. Każdy dorosły ma jakieś
problemy do rozwiązania i przepracowania, więc nie zwalaj tego na żonę,
bo na razie przedstawiasz się jako jakiś przygłup, który nie wie co się
wokół niego dzieje. Żona cię terroryzuje, wykorzystuje, manipuluje, a ty
żuczku znalazłeś lekarstwo - seks w trójkącie z dzieckiem


> brak poczucia własnej wartości dzięki sprawowaniu władzy nade mną. I
> wyobraź sobie, że manipulacja, którą tutaj uprawiasz, nie uda Ci się
> obciążyć mnie poczuciem winy. Ja walczę o to, by uwolnić Kobietę od
> poczucia winy i przemocy a Ty chcesz mi ciągle dokopać. Jesteś nie
> fair.
>

Nie chcę ci dokopać bo niby po co. Sam siebie kopiesz - z tego co
piszesz trwa to już lata. Jest mi ciebie szkoda.

>
>>> Ja od 1990 przebywałem i pracowałem w USA. Pojechałem tam z
>>> myślą, że znajdę jakąś pomoc dla naszego Wojtka. No i udało mi
>>> się dotrzeć do IAHP. Praca w USA umożliwiała mi finansowanie
>>> dość kosztownych wizyt w Filadelfii. terapię zaś prowadziła
>>> żona, która wraz z dziećmi przebywała głównie w Polsce gdyż
>>> tutaj mieliśmy lepsze warunki do rehabilitacji Wojtka. Jak już
>>> wspomniałem formalnie rehabilitację zakończyliśmy w 1994. Wtedy
>>> również ja zaufałem dzieciom i otrzymałem równie szczery odzew,
>>> jak nigdy wcześniej. Ale wtedy również moja Teresa straciła
>>> kontrolę nad rodziną i w swoim przekonaniu grunt pod nogami. Gdy
>>> wróciła z USA do Polski wraz z dziećmi na przełomie sierpnia i
>>> września ?94 by odzyskać swoja dominującą pozycję w rodzinie
>>> przede wszystkim przerwała mi łączność z dziećmi. Gdy w grudniu
>>> ?94, zaniepokojony tą ?ciszą? ze strony dzieci, przyjechałem do
>>> Polski spotkało mnie cos czego się nie spodziewałem - moja żona,
>>> z nożem kuchennym w ręce pokazała mi drzwi bym się wynosił.
>
>> i nadal za nic nie jesteś odpowiedzialny? biedactwo...
>
> Jesteś uparta jak baran. Ze strachu przed koniecznością rezygnacji z
> władzy nad Mężczyzną trzęsą Ci się kolana. Opanuj strach a zobaczysz,
> że nic złego Ci się nie stanie i zobaczysz inny świat wolny od
> morderczej

Nie wiesz niczego o moim świecie. Nie jestem ekshibicjonistką w
przeciwieństwie do ciebie.

> walki o dominację, świat w którym miast wojennej rywalizacji panuje
> dobrowolna współpraca płci.
>
>

Za to twój świat jest naprawdę straszny. Ale powiem ci coś w tajemnicy,
skoro już chcesz dokładać krzywd ludziom w jakichś ośrodkach. Nie
zmienisz swojego życia zmieniając innych. Jedyne co możesz zmienić i na
co masz realny wpływ - to ty sam.



--
"Ludzie się modlą, aby Bóg nie rozgniótł ich
jak robaka.
Ja cię nie rozgniotę."
 

Re: List do "Niebieskiej Linii"

gazebo <g...@e.bo> / 2015-04-14 21:12:44
W dniu 2015-04-14 o 18:41, LeoTar pisze:
>
> Facet, który nie otrzymał właściwej edukacji seksualnej wraz z inicjacja
> od rodziców zawsze będzie niedorosły, tak samo zresztą jak i kobieta
> nawet ta, która urodzi dziecko. Chociaż wydawałoby się, że ciąża i poród
> powinny ją wydorośleć.
>

a zechcialbys rozwinac te inicjacje? nie czytalem wszystkich twoich
wynurzen a twoje sformulowania cos mi przypomnialy, produkowal sie tutaj
jakis gosc w podobnym stylu, aczkolwiek bardziej jednoznacznie jesli
dobrze pamietam

--
gazebo
 
wstecz
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... +10 16
glob 2015-02-02 17:12
Andromeda 2012-09-17 19:39
Voyager 2012-06-25 16:45
Flyer 2012-02-26 19:41
Ikselka 2011-04-02 11:00
Ikselka 2011-03-23 16:17
współpraca