5 rzeczy, które BlackBerry robi dobrze

5 rzeczy, które BlackBerry robi dobrze

W ostatnich miesiącach (a może i latach) trudno było napisać zbyt wiele dobrego o poczynaniach BlackBerry. Niektóre decyzje były odważne, niektóre pomysły oryginalne, a część rozwiązań w pewien sposób wyprzedzała konkurencję, ale docelowo doprowadziły one do stanu, w którym zmiany wymagała praktycznie cała definicja firmy. Czy dziś da się odnaleźć jakiekolwiek przesłanki, świadczące o tym, że jednak idzie ku lepszemu?

Oczywiście! Wybraliśmy więc 5 najlepszych dowodów na to, że BlackBerry, pod nowym kierownictwem (oraz częściowo realizując plan zapasowy poprzedniego), mimo niezbyt atrakcyjnych na razie wyników, zaczyna robić to dobrze. Co konkretnie?

Co zbędne - do kosza, kto niepotrzebny - na bruk

Utrzymywanie przy życu albo wprowadzanie na rynek kolejnych produktów nie ma w obecnej sytuacji finansowej BlackBerry najmniejszego sensu. Modele takie jak Cafe czy Kopi, nie mając prawie żadnych szans na sukces na rynku, musiały więc trafić do kosza, minimalizując tym samym potencjalne straty wynikające z produkcji milionów telefonów, których nikt nie chce.

Jednocześnie zakończono też wsparcie dla co najmniej kilku zbędnych już aplikacji, których rozwój - ze względu na małą liczbę użytkowników - nie był już niezbędny, a utrzymanie generowało niepotrzebne koszty.

W kwestii zwolnień oczywiście trudno jest się cieszyć - dotyczą one przecież ludzi takich samych jak my, który z dnia na dzień, czy miesiąca na miesiąc, stracili pracę, której prawdopodobnie poświęcili ostatnich kilka lat czy miesięcy życia. Nie zmienia to jednak faktu, że w ramach wewnętrznej reorganizacji, tworzenia nowych działów z kilku już istniejących lub łączenia ich ze sobą, niektóre stanowiska zaczęły się dublować, a niektóre osoby po prostu nie spełniały pokładanych w nich nadziei.

W czasach swojej świetności BlackBerry zaczęło, mówić niezbyt elegancko, obrastać w tłuszcz, zarówno jeśli chodzi o dodatkowe projekty, jak i kadrę. Przy obecnej skali firmy, utrzymywanie tego wszystkiego absolutnie mijało się z celem.

Rozwój BlackBerry 10

Choć smartfony z OS 10 sprzedają się słabo, a na tle konkurencji (nawet tej mniejszej) wręcz dramatycznie słabo, kilka milionów Z10, Z30, Q10 czy Q5 jest jednak w rękach użytkowników na całym świecie, a niedługo dołączą do nich także posiadacze Classic czy Z3. Rozwój BlackBerry 10 jest więc konieczny, żeby nie rozczarować swoich najbardziej oddanych fanów i na szczęście BlackBerry całkiem dobrze wywiązuje się z tego zadania.

Co dokładnie czeka nas w BlackBerry 10 poza ogromną przebudową pod względem graficznym - trudno na razie powiedzieć. Można jednak założyć, że nie będzie to pierwsza lepsza aktualizacja, tylko coś, co spowoduje, że na nowo spojrzymy na nasze telefony.

Jeśli nie możesz wygrać wyścigu, zajmij się pomaganiem innym

Dawna pozycja na rynku mobilnym jest nie do odzyskania, tak samo jak niemożliwa jest walka na rynku tabletów czy na rynkach technologii ubieralnej. Nie ta skala, nie ten dostęp do najnowszych technologii, nie te możliwości, nie te finanse i nie te treści, których chcą użytkownicy.

BlackBerry więc podchodzi do zagadnienia z innej strony - po co tworzyć coś całkowicie od zera, skoro można wesprzeć się przynajmniej częściowo na popularności innych? BBM na wszystkie systemy, CarPlay oparty na QNX, BYOD oparty na różnych systemach, ale zarządzany przez BES10/12. Kto wie, jak rozwinie się to w przyszłości - czym będzie Fuse, w jakich urządzeniach wykorzystany może zostać QNX Cloud? Na tym wszystkim można zarobić, a pieniądze przeznaczyć na dalszy rozwój w danej branży lub ekspansję poza nią.

Jeśli ten plan się powiedzie, BlackBerry może być praktycznie wszędzie. Może nie do końca tak widoczne jak jeszcze kilka lat temu - bardziej na zasadzie "widoczności" QNX, ale jednak obecne i odnoszące sukcesy. Ktoś niedawno całkiem dobrze podsumował pomysł BlackBerry na wejście w świat IoT jako "zaplecze", a nie jako główny gra, przypominając, że na gorączce złota najwięcej zarabiali nie ci, którzy tego złota poszukiwali, a ci, którzy sprzedawali narzędzia do jego poszukiwania.

I właśnie o to chodzi.

Produkty z jasną grupą odbiorców

Poprzednie telefony, z wyjątkiem może Q10, skierowane były nie do końca właściwie wiadomo do kogo. Może i teoretycznie dla wszystkich, ale rynek uznał, że tak naprawdę dla nikogo. Drugi raz Kanadyjczycy tego błędu już nie powtórzą i od Z3 i Classic zacznie się maksymalna eksploatacja tych grup docelowych, które chcą BlackBerry.

Tym razem jednak nie będzie to skala mogąca zagrozić Apple, Samsungowi, czy nawet HTC - będzie to mała nisza, ale nisza opłacalna.

Czego nie umiesz zrobić, oddaj innym

Decyzja o nawiązaniu współpracy z Foxconnem jest z całą pewnością jedną z najważniejszych w historii firmy. Jak udawało się Kanadyjczykom do tej pory gonić konkurencję z podzespołami i terminali produkcji swoich urządzeń wiemy aż nazbyt dobrze. Oprócz tego, zmuszało to do wyceniania swoich telefonów czy tabletów drożej, niż była to w stanie zrobić konkurencja, czyli przepis na porażkę jest praktycznie kompletny.

Kto wie, czy po doświadczeniach z Q10, Q5, Z10 oraz Z30, bez współpracy z Foxconnem zobaczylibyśmy jeszcze jakikolwiek smartfon z logo BlackBerry? Teraz firma może przynajmniej skupić się na tym, co naprawdę potrafi (i do czego ma ludzi), a resztę zostawić tym, którzy - choć przykro to mówić - znają się na tym lepiej i mają do tego zadania lepsze predyspozycje.


Serwis BBNews.pl jest częścią grupy PROGET.

BBNews
Czytaj także
Polecane galerie