Ile wart jest BBM i czy opóźnienie premiery dla innych platform było błędem?

Ile wart jest BBM i czy opóźnienie premiery dla innych platform było błędem?

Temat WhatsAppa, a właściwie łączny koszt całej transakcji opiewającej na 19 miliardów dolarów, skłonił po raz kolejny media i użytkowników do dyskusji nad tym ile wart jest BBM i czy przypadkiem opóźnienie jego premiery w wersji na różne platformy nie było jednym z największych błędów kanadyjskiej firmy. Osoby znające historię BlackBerry z całą pewnością wiedzą, że było to jednocześnie powodem jednego z większych wewnętrznych kryzysów.

W kwestii wartości platformy BBM trudno jest niestety powiedzieć cokolwiek konkretnego, tym bardziej, że przykładanie do jego wyników miary WhatsAppa czy Vibera praktycznie mija się z celem. Faktycznie, porównując bezpośrednio liczbę użytkowników i proporcjonalnie do niej dobierając kwotę z jednego z tych dwóch przejęć można otrzymać efektowne, eleganckie i przemawiające do czytelników liczby, które jednak nie powiedzą nikomu zbyt wiele. Równie dobrze można dokonać wyceny Vibera na podstawie ceny WhatsAppa - w tym przypadku, zamiast 900 milionów, powinien on być wart... 10 miliardów, nie licząc wartego 3 miliardy dodatku dla pracowników (tutaj 2 miliardy). Bez sensu, prawda?

whatsappbb102946620

Liczba użytkowników oczywiście jest w pewnym sensie istotna, ale równie duże znaczenie ma też to, kim są ci użytkownicy. W jakich przedziałach wiekowych się mieszczą, w jaki sposób korzystają z komunikatora, z jakich innych sieci społecznościowych korzystają, w jakich krajach mieszkają, ile kontaktów posiadają na swojej liście, jak bardzo są do tego komunikatora przywiązani i jak łatwo byłoby im go zmienić, jak skutecznie namawiają do jego instalacji swoich znajomych i tak dalej i tak dalej.

Niestety w przypadku BBM tych parametrów nie posiadamy i prawdopodobnie nigdy nie będziemy ich posiadać w wersji pozwalającej na jakąkolwiek racjonalną wycenę BBM. Wiemy jedynie, że BBM jest mocny szczególnie w krajach Azji, Afryki oraz z niektórych państwach Ameryki Południowej i Środkowej. Wniosek (choć może nieco na wyrost) - BBM jest popularny głównie w krajach rozwijających się, czyli mniej więcej tam, gdzie popularny był Viber, wyceniony nie na 19 miliardów, ale niecały 1. WhatsApp świętował natomiast ogromne sukcesy nie tylko tam, ale również na rynkach dojrzałych, gdzie próba wejścia na nie jest nie tylko o wiele kosztowniejsza ale również obciążona gigantycznym ryzykiem poniesienia porażki.

viber

Kwestia rentowności komunikatora w takich przypadkach ma niewielkie znaczenie, przynajmniej na tym etapie. WhatsApp zarabiał absolutne grosze w zestawieniu ze swoją popularnością (w porównaniu chociażby do Twittera), a i Viber nie radził sobie specjalnie dobrze pod tym względem. Można więc założyć, że ten parametr nie ma na końcową wycenę praktycznie żadnego wpływu.

Znaczenie ma natomiast oczywiście to, jak bardzo kupujący potrzebuje tego komunikatora i to właśnie to ukształtowało wycenę WA. 19 miliardów jest wyceną na zasadzie "coś jest tyle warte, ile możesz za to zapłacić". I z drugiej strony - dopóki nikt nie będzie chciał tego kupić, nie wiadomo tak naprawdę jaką dany podmiot ma wartość - można się bawić w spekulacje, szacunki, ale kiedy dojdzie co do czego, może się okazać, że przeliczyliśmy się wielokrotnie - w górę albo w dół. Bonusem może być ewentualna konkurencja w wyścigu o przejęcie - kto wie, ile ostatecznie Facebook musiałby zapłacić, gdyby Google nie planowało zaoferować 10 miliardów.

blackberry_ping_shirts

W tym miejscu pojawia się najważniejsze pytanie - czy ktokolwiek chciałby przejąć dziś BBM? Bez wątpienia nie jest to komunikator pod żadnym względem słaby, a można nawet powiedzieć, że więcej niż dobry, oferujący przy tym szereg ciekawych funkcji komunikacyjnych, połączonych z z funkcjami społecznościowymi (BBM Channels). W pakiecie wszystkie niezbędne technologie (z legendarnym "D" i "R"), infrastruktura i baza około 80 milionów użytkowników, z których spora część pewnie nie wyobraża sobie zmiany.

Zakup Vibera miał konkretny cel - walka na rynkach dalekowschodnich z KakaoTalk, WeChat czy LINE. WhatsApp - również te regiony oraz przede wszystkim rynki dojrzałe. BBM, jako BBM, a nie tylko technologie, mógłby mieć tutaj spore problemy ze znalezieniem jednego konkretnego powodu za znalezieniem kupca, który wyłożyłby duże pieniądze. W wyścigu międzyplatformowych komunikatorów, prawdę mówiąc, dopiero wystartował i minie jeszcze trochę czasu, zanim okaże się, jakie są jego największe zalety i czy uda mu się zdobyć kolejne rynku, nie tracąc przy tym pozostałych.

Całość oczywiście mogłaby wyglądać inaczej, gdyby wprowadzony w życie został plan "SMS 2.0âł, obejmujący nie tylko wprowadzenie BBM na inne platformy, ale wręcz zmianę nastawienia firmy z bycia dostawcą sprzętu na stania się dostawcą oprogramowania i usług - w tym właśnie komunikatorów. To właśnie przez odrzucenie go, jego główny pomysłodawca Jim Balsillie, były CEO, ostatecznie rozstał się całkowicie z firmą, którą razem z Lazaridisem założyli kilkanaście lat wcześniej.

tball

Projekt SMS 2.0 zdecydowanie wykraczał przy tym poza to, czym jest obecnie wieloplatformowy BBM, WhatsApp czy Viber. Obejmował on bowiem oferowanie BBM jako produktu dostarczanego przez... operatorów wraz z każdym telefonem, mającego zastąpić wypieraną właśnie przez IM i absolutnie nierozwojową technologię SMS. Technologię, która choć wciąż niezwykle popularna, coraz częściej odrzucana jest przez użytkowników na rzecz rozliczanych w innej formie wiadomości w komunikatorach, co z całą pewnością niepokoi operatorów sieci komórkowych.

SMS ma jednak jedną konkretną przewagę nad wszystkimi innymi komunikatorami - jest absolutnie uniwersalna, niezależnie od tego, kto jaki telefon posiada. Czy jest to smartfon za 4000 zł czy najprostszy telefon za 50 zł, możemy wymieniać pomiędzy nimi wiadomości. Nie oferuje tego żaden z innych komunikatorów - jedne działają na większości platform, inne na wybranych, ale zawsze trzeba to sprawdzić, zainstalować, skonfigurować, etc. Jeśli ten problem zostałby rozwiązany ze wsparciem operatorów, droga do prawdziwej światowej dominacji stałaby otworem przed BlackBerry, a pieniądze z całą pewnością płynęłyby o wiele szerszym strumieniem niż obecnie. Dla przypomnienia - BBM nie zarobił na siebie jeszcze ani grosza.

Mike&Jim

Oczywiście nie było żadnej pewności, że taki plan wypali, ale jeśli nawet częściowo udałoby się go zrealizować jeszcze w 2012 roku (lub nieco wcześniej), sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Tym bardziej, że osoby pracujące nad tym projektem lub mające o nim większą wiedzę, same przyznawały, że było to coś naprawdę wielkiego. Kto wie czy nie wielkiego na tyle, że byłoby w stanie zmienić bieg historii firmy. W końcu wyrosła ona na podłożu zbudowanym z niczego innego, niż właśnie mobilnej komunikacji. Tyle tylko, że maile przestały mieć aż takie znaczenie w dzisiejszych czasach, a i konkurencja przez te lata nie spała.

Ostatecznie projekt został całkowicie anulowany przez Heinsa przy pełnej akceptacji Lazaridisa. I choć dziś może się to wydawać absurdem, nie można zapomnieć o tym, że wciąż była nadzieja na utrzymanie dotychczasowej strategii firmy, co wiązało się właśnie z taką, a nie inną decyzją. Jeszcze rok czy dwa lata temu BlackBerry było bowiem nadal głównie producentem sprzętu i oprogramowania korporacyjnego - ten pierwszy element stanowił zdecydowaną większość przychodów.

9900_poziom

Równocześnie, dla klientów indywidualnych, BBM stawał się z miesiąca na miesiąc jedną z głównych, a ostatecznie dla niektórych jedyną widoczną na pierwszy rzut oka zaletą smartfonów z jeżyną w logo. Otwarcie go na inne platformy, przy utrzymaniu starego podejścia do rynku, byłoby nie tylko samobójstwem, ale i pewną formą absurdalnego rozdwojenia jaźni. Z jednej strony oferowano by telefony, natomiast z drugiej - udostępniało wszystkim ich największy atut. I na krótką metę podejście zatrzymania BBM dla siebie okazało się słuszne, choć przyszłość dość szybko pokazała, że ludzie jednak są w stanie zmienić telefon, a wraz z nim i platformę komunikacyjną i przychodzi im to nad wyraz łatwo.

Można by natomiast zapytać się, czy nie dałoby się jednocześnie oferować komunikatora dla wszystkich i jednocześnie (jak dawniej) sprzedawać telefony. Odpowiedź jest prosta - nie w tamtej wersji... firmy. Zarobki z komunikatorów (pomijając wersję SMS 2.0 i ewentualne umowy z operatorami) są stosunkowo niewielkie, niepewne, a monetyzacja ich - ryzykowna i skomplikowana. Wybór drogi, którą BlackBerry obrało niedawno, wymagał odpowiedniego przeskalowania i zmiany priorytetów - coś, co Kanadyjczycy zrobili dopiero niedawno, a nie wiadomo jak postępować będzie ten proces w najbliższych latach. Możliwe, że właśnie dlatego Heins i Lazaridis nie zgodzili się na opcję forsowaną przez drugiego z założycieli - istniało jeszcze światełko w tunelu, sugerujące że nadal można utrzymać firmę w dawnej formie i z dawnym rozmachem. Jak to jednak często w życiu bywa, okazało się, że to nie koniec tunelu, a nadjeżdżający pociąg, tratujący wszystko co stanęło mu na drodze.

9900fot

Nie ma więc prostej odpowiedzi na żadne z tytułowych pytań. BBM może być warty 100 milionów, a może być warty i 5 miliardów, w zależności od tego kto i po co chciałby kupić ten komunikator oraz jak wielka bańka nadmucha się dookoła tego rodzaju komunikacji. Nie da się też jednoznacznie stwierdzić co stałoby się z RIM/BlackBerry, gdyby zdecydowali się na zaoferowanie swojego komunikatora innym systemom. Może w wersji SMS 2.0 byliby obecnie jedną z bardziej znaczących firm na tym polu, a może udostępniając go "po prostu", w formie aplikacji, pociągnęliby całą firmę na dno? W końcu co z tego, że posiadasz 100 milionów czy 500 milionów użytkowników, skoro nie jesteś w stanie zarobić na nim wystarczająco dużo (patrz WhatsApp, Viber), aby utrzymać pozostałe działy lub chociażby wyrównać nim generowane przez nie straty? Wbrew pozorom nie można po prostu obwinić za obecną sytuację wszystkich, którzy zablokowali prace nad multiplatformowym BBM...
Serwis BBNews.pl jest częścią grupy PROGET.

BBNews
Czytaj także
Polecane galerie