Jak developerzy omijają wymagania Apple

Jak developerzy omijają wymagania Apple

 

Jak developerzy omijają wymagania Apple

Gra w kotka i myszkę między legionem developerów mobilnych z Bay Area i Apple nabiera rumieńców

Developerzy oprogramowania mobilnego od dawna narzekali na to, jakie ograniczenia na nich nakłada Apple. Najczęściej powtarzającą się skargą jest to, że Apple pozwala developerom zarejestrowanym w ich standardowym planie na testowanie swojego oprogramowania jedynie na 100 urządzeniach zanim zostanie wystawione w App Store. Programiści skarżą się, że ta zasada ogranicza ilość informacji o tym, jak pracuje oprogramowanie i w efekcie utrudnia im jego ulepszanie.

Niektórzy jednak radzą sobie z tym omijając zasady. Po tym jak w 2010 roku powstał Instagram, developerzy aplikacji do dzielenia się fotografiami byli co najmniej sfrustrowani tą zasadą; w dodatku wszystkie te urządzenia muszą być zarejestrowane w Apple zawczasu. Apple wybrało ograniczenie do 100 wierząc, że to dostatecznie duża próbka dla większości firm, a dla nich – dostatecznie mała, by nią zarządzać, jak twierdzi osoba zaznajomiona ze sprawą.

Wcześniej w tym roku Instagram zarejestrował więc kolejne, kosztujące 99 dolarów za rok, konto developerskie. W ten sposób uzyskało kolejne 100 urządzeń do testowania. Informator, który dostarczył wieści do poprzedniego akapitu twierdzi, że Apple nie popiera takich zagrań, ale nie naruszają one umowy licencyjnej.

Instagram pracuje również z TestFlight, start-upem który wysyła zarejestrowanym w Apple testerom nowe wersje aplikacji bezprzewodowo. Wcześniej Instagram wysyłał do Apple unikalny numer identyfikacyjny każdego testera, a następnie – mailem – dostarczał testerom spore pliki, które musieli pobrać i zsynchronizować swoje smartfony przez iTunes. Ta bariera była zbyt wysoka dla wielu testerów którzy wykruszyli się z programu, jak mówi współzałożyciel Instagram, Mike Krieger.

Teraz gdy Instagram współpracuje z TestFlight by dostarczać testerom nowe wersje i śledzić ich użytkowanie, więcej testerów używa prototypów częściej, co daje developerom więcej informacji o błędach i życzeniach użytkowników.

Usługi takie jak TestFlight wyrastają jak grzyby po deszczu w dzisiejszej „aplikacyjnej gorączce złota”. W sieci developerzy mogą aktualizować swoje aplikacje w sposób ciągły i dystrybuować je jak im się żywnie podoba. Ale w systemach mobilnych, cykl rozwojowy aplikacji jest dyktowany przez producentów urządzeń takich jak Apple, którzy aktualizują swoją technologię tylko w określonych momentach. Nie wspominając już o tym, że każda nowa wersja aplikacji – nawet zawierająca wyłącznie drobne aktualizacje i poprawki – musi być przed sprzedażą zaakceptowana w Cupertino.

Apple uczyniło pewne kroki, by zadowolić developerów. W 2010 zezwoliło liczniejszym developerom na dostęp do kosztującego 299 dolarów za rok programu korporacyjnego, który pozwala pracownikom firmy na testowanie aplikacji. W przeciwieństwie do programu za 99 dolarów, pracownicy ci nie liczą się do limitu 100 urządzeń (co powodowało na przykład takie paradoksy jak sytuacja, w której programista nie może testować własnej aplikacji). Uprzednio program korporacyjny był dostępny tylko dla firm z więcej niż 500 pracowników.

DoubleDutch Inc., która produkuje mobilne aplikacje społecznościowe dla biznesu, poradziła sobie z ograniczeniami Apple płacąc firmie Pieceable Software Inc. 60 dolarów za miesiąc, by stworzyła wersję jej aplikacji dostępną przez przeglądarkę.

Wersja Pieceable Web nie może wszystkich możliwości tej przygotowanej dla iOS – brakuje jej dostępu do kamery lub GPS. Ale dyrektor wykonawczy DoubleDutch, Lawrence Coburn, mówi, że sieciowa wersja pozwala klientom – wśród których są takie sławy jak konferencje TED i MacWorld – na przetestowanie i zamówienie aplikacji bez konieczności rejestrowania ich przez DoubleDutch jako oficjalnych testerów.

Smartfony.com
Czytaj także
Polecane galerie