Producenci gier mają chronić nieletnich brzed brutalnością

Producenci gier mają chronić nieletnich brzed brutalnością

Fot. PAP/Piotr Polak
Komisja Europejska dała dwa lata branży gier komputerowych, aby sama przyjęła zasady, które pozwolą lepiej chronić nieletnich przed brutalnością niektórych gier.

"Gry wideo stały się istotną częścią europejskiego przemysłu, a ich sprzedaż w Europie bardzo szybko wzrasta. Tę tendencję należy przyjąć z zadowoleniem, ale pociąga ona za sobą także większą odpowiedzialność sektora gier wideo za zapewnienie, że rodzice wiedzą, z jakiego rodzaju gier korzystają ich dzieci" - powiedziała na konferencji prasowej unijna komisarz odpowiedzialna za społeczeństwo informacyjne i media Viviane Reding.


Zaniepokojenie negatywnym wpływem gier na młodych ludzi wzrosło po tragicznych przypadkach użycia broni palnej w szkołach: Columbine w Littleton w USA w roku 1999, w Erfurcie w Niemczech w 2002 czy jesienią zeszłego roku w Helsinkach. KE przedstawiła we wtorek wyniki analizy, jak prawodawstwo poszczególnych krajów chroni nieletnich przed złym wpływem gier.

W 20 krajach UE, w tym Polsce, obowiązuje uznany przez 200 firm z branży europejski system klasyfikacji gier zwany PEGI (ang. Pan European Games Information), który określa m.in. minimalny wiek użytkownika gry. Tylko w 15 krajach (w tym gronie nie ma Polski) są przepisy prawne regulujące tę kwestię.

Ale PEGI dotyczy głównie gier sprzedawanych metodą tradycyjną, tymczasem produkty te są w coraz większym stopniu dostępne przez internet i telefony komórkowe - zgodnie z oczekiwaniami KE ta droga sprzedaży ma przynieść 33 proc. dochodów ogółem z gier do 2010 roku.

KE uważa, że system PEGI sprawdzałby się o wiele lepiej, gdyby był bardziej rozpowszechniony, a także skrupulatnie egzekwowany. Teraz - zdaniem Reding - 12-latek może bez trudu kupić grę przeznaczoną, ze względu na brutalne sceny zabijania, np. dla 16- latków.

Dlatego KE oczekuje od producentów, a także sprzedawców, szerszej informacji o systemie PEGI oraz przestrzegania zakazu sprzedaży gier osobom poniżej pewnego wieku.

W ograniczeniu dostępu do brutalnych gier niektóre kraje UE idą dalej niż inne: Niemcy, Irlandia, Włochy i Wielka Brytania zakazały sprzedaży pewnych gier zawierających sceny przemocy, w tym głośnej gry Manhunt 2, która np. w USA przeznaczona jest tylko dla osób powyżej 17. roku życia.

Podczas konferencji prasowej komisarz Reding przyznała, że wyniki badań o związkach między zachowaniem nieletnich a brutalnymi grami komputerowymi są rozbieżne. "Niektóre wykazują ten związek, inne nie" - powiedziała. Tym między innymi KE tłumaczy fakt, że nie zdecydowała się na zaproponowanie wiążącej unijnej legislacji o kontroli dostępu do gier komputerowych.

Według danych KE, w ciągu dwóch lat rynek gier komputerowych na świecie może osiągnąć wartość 30 mld euro, z czego jedna trzecia przypada na Unię Europejską. Wartość europejskiego sektora gier już obecnie wynosi połowę dochodów europejskiego rynku muzycznego i przewyższa wpływy z biletów kinowych.

kot/ mc/ gma/
gry komputerowe, przemoc, nieletni, producenci
PAP
Czytaj także
Polecane galerie