Firma Uber, "przekleństwo taksówkarzy", szuka szefa w Polsce

Firma Uber, "przekleństwo taksówkarzy", szuka szefa w Polsce

Kalifornijski Uber szuka szefa do polskiego oddziału - dowiedział się nieoficjalnie serwis Biztok.pl.

Prowadzą badania rynku, sprawdzają, kogo można ściągnąć, by zbudował im biznes w Polsce - mówi nasze źródło.

Uber to jedna z firm, która chce zmienić układ sił na miejskim rynku transportowym, zwykle mocno regulowanym. Jej koncept opiera się na aplikacji mobilnej, która umożliwia szybkie wynajęcie samochodu. Zaś ceny przewozów różnią się w zależności od tego, czy klient chce zamówić przewóz w godzinach szczytu, czy poza nimi (im więcej chętnych, tym wyższa cena).

Skontaktowaliśmy się z firmą, pytając o plany dotyczące Polski. Potwierdzeniem informacji o rekrutacji są ogłoszenia na stronie Uber.com o zatrudnieniu trzech osób.

Uber powstał w 2009 r., udało się mu przez kilka lat osiągnąć pozycję światowego lidera, pozyskał też kilkaset milionów dolarów od inwestorów (z czego ćwierć miliarda od funduszu Google Ventures).
 
Gdy Uber urósł na tyle, że pojawił się na radarach branży przewozowej, zaczęły się problemy. W kilku stanach USA uznano, że to nielegalna działalność - w San Francisco skończyło się ugodą i stworzeniem osobnej kategorii przewozowej, w Waszyngtonie uznano, że jednak takie przewozy są legalne. W Chicago sprawa jest w toku.

W Europie taksówkarze zgotowali Uber równie "gorące" przywitanie. W styczniu we Francji wybuchły protesty, członkowie pięciu największych związków zawodowych wyszli na ulicę. Sprawy przybrały gwałtowny obrót - jeden z samochodów został obrzucony kamieniami. 

Nie pomogło nawet to, że rząd francuski wprowadził pewne utrudnienie: auta zamawiane z firm typu Uber czy Lyft muszą czekać przynajmniej 15 minut, zanim odbiorą pasażera. 

W maju tego roku stowarzyszenie londyńskich taksówkarzy zagroziło zablokowaniem miasta, jeśli władze brytyjskiej stolicy nie zakażą Uber działalności. W Mediolanie taksówki nie jeździły przez pięć dni. 

Ba, Uber wzbudził nawet wielkie emocje w Brukseli - władze miasta zakazały takiej działalności, ogłaszając, że kierowców czeka grzywna w wysokości nawet 10 tys. euro. Zirytowało to Neelie Kroes, unijną komisarz ds konkurencji. Nazwała decyzję sądu "ochroną kartelu".

Wejście firmy Uber na polski rynek to przede wszystkim poważne zagrożenie dla działających na naszym rynku korporacji taksówkarskich. Jak wyliczyła działająca w San Francisco branżowa organizacja SFCDA, już jedna trzecia jeżdżących po tym mieście zarejestrowanych taksówkarzy przeszło do prywatnych firm, takich jak Uber, Lyft czy Sidecar.

Czytaj także
Polecane galerie