Internet w Chinach. Chińczycy mają sposób na cenzurę. strona 2 z 2

Internet w Chinach. Chińczycy mają sposób na cenzurę

Fot. Huaxiadragon/Dreamstime

Popularne na świecie amerykańskie portale społecznościowe Facebook, Google+ i Twitter są w Chinach zablokowane, ale obejście zabezpieczeń nie jest trudne. - Wystarczy poszukać w sieci odpowiedniego programu. Sama korzystam z Facebooka, ponieważ wielu moich przyjaciół go używa. Większość Chińczyków nie ma jednak takiej potrzeby, gdyż wszyscy ich znajomi mają konta na chińskich portalach - powiedziała PAP 20-letnia Chinka, która wiele lat spędziła za granicą, a obecnie mieszka w Kantonie.

Portale takie jak Facebook i Twitter są zablokowane przede wszystkim po to, by do społeczeństwa nie trafiały informacje, które mogą zaszkodzić rządowi i partii. Z drugiej strony blokada amerykańskich serwisów ułatwia rozwój rodzimym firmom i w dużym stopniu przypomina tradycyjny protekcjonizm handlowy. Nieobecności na rynku wielkich zagranicznych konkurentów sprawia, że pozycja chińskich portali, takich jak Sina Weibo czy Renren, nie jest niczym zagrożona. Dotyczy to również odpowiedników niedostępnego w Chinach serwisu Youtube, takich jak 56.com, Youku, czy Tudou.

Zdaniem dr Zhong, nawet gdyby zagraniczne serwisy nie były blokowane, większość Chińczyków w dalszym ciągu używałaby rodzimych portali, ponieważ wolą czytać i pisać po chińsku, niż po angielsku.

Od początku roku, zgodnie z decyzją rządu w Pekinie, publikowanie w sieci Sina Weibo jest możliwe tylko dla użytkowników, którzy uwierzytelnią swoją tożsamość, podając prawdziwy numer dowodu osobistego. Oficjalnie wymóg ten wprowadzono, by skuteczniej walczyć z cyberprzestępcami i osobami rozpuszczającymi fałszywe pogłoski. Weryfikacja użytkowników za pomocą prawdziwych dokumentów może ukrócić też proceder zakładania fikcyjnych kont i tzw. handlu znajomymi, wykorzystywanego przez nieuczciwe firmy do celów marketingowych.

Chińskie portale społecznościowe są otwarte również dla cudzoziemców. Do końca 2011 roku na Sina Weibo zarejestrowało się ich ponad 8 mln, a firma planuje dalszą ekspansję poza granice kraju. By lepiej służyć zagranicznym użytkownikom, testujemy obecnie angielskojęzyczną wersję naszego serwisu - poinformowała PAP koordynatorka PR z Sina.

Czytaj więcej w Money.pl
Bloomberg zablokowany, bo o nich pisał
Powodem jest materiał o wielomilionowych aktywach finansowych członków rodziny wiceprezydenta Chin.
Atak na Chiny. To zemsta za inwigilację
Hakerzy podający się za członków grupy Anonymous włamali się na pół tysiaca stron internetowych, w większości należących do rządu Chin.
Pekin grozi: nie będziemy się z nimi cackać
Władze Chin będą współpracować z firmami prowadzącymi lokalne wyszukiwarki internetowe, by ograniczyć wyłudzanie poufnych danych.
  • 1
  • 2
Następna strona
internet, chiny, cenzura
PAP
Czytaj także
Polecane galerie