Nowy konkureny Amazon i eBay. Rakuten wkracza do Europy

Nowy konkureny Amazon i eBay. Rakuten wkracza do Europy

Na zdj. Hiroshi Mikitani, szef Rakuten Fot. PAP/EPA
Na zdj. Hiroshi Mikitani, szef Rakuten

Na hasło największy portal e-commerce na świecie automatycznie przychodzą na myśl dwie nazwy: Amazon i eBay. Niedługo w pamięć może zapaść jeszcze jedna nazwa: Rakuten, serwis, który depcze po piętach tym amerykańskim firmom, wkracza również do Europy.

W centrum handlowym spędzamy sporo czasu i chcemy załatwić wiele spraw na raz. Niestety, coraz częściej tego czasu brak, a i ceny mijają się z możliwościami klientów. Dlatego ze stacjonarnego centrum handlowego klienci coraz chętniej przenoszą się do Internetu, gdzie można kupić więcej, taniej i szybciej. Dla wygody i lepszej ceny rezygnujemy ze społecznościowego charakteru zakupów i bezpośredniego kontaktu ze sprzedawcą.

Sprzedawca bliżej... przez Internet

Japończyk Hiroshi Mikitani, założyciel serwisu Rakuten, chce to zmienić. Jego celem jest stworzenie globalnego, internetowego centrum handlowego, w którym prócz dobrych cen i niespotykanie bogatej oferty, klienci będą również mieli możliwość bliższego poznania sprzedawcy i łatwego kontaktowania się z nim. W tym aspekcie założyciel Rakuten upatruje swojej największej przewagi konkurencyjnej, dzięki której dokona niemożliwego - stanie się największym i groźnym konkurentem dla Amazona i eBaya.

Rakuten to japońska firma powstała w 1997 roku. Na naszym rodzimym rynku e-commerce pewnie niewielu o niej słyszało. Tymczasem Rakuten (po japońsku optymizm), sukcesywnie podbija światowe rynki i wyrasta na gracza, który ma potencjał do stanięcia do walki o podium wśród największych, światowych serwisów aukcyjnych.

Optymizm wkracza na europejski rynek

Rakuten od początku przyświecała idea międzynarodowej ekspansji. Mająca swoją siedzibę w Tokio firma zmuszała swoich pracowników do posługiwania się w miejscu pracy wyłącznie językiem angielskim. Po finansowym sukcesie w Japonii, Mikitani zaczął podbijać zagraniczne rynki - przejmując amerykański buy.com, brytyjski play.com, francuski PriceMinister, czy otwierając niemiecką wersję rakuten.de.

Serwisy Rakuten działają też w Hiszpanii i Austrii. Aktualnie serwis zajmuje 13 miejsce na liście najbardziej innowacyjnych firm na świecie według Forbesa. W rankingu tym ustępuje co prawda Amazonowi, ale pod względem ekspansywnej innowacyjności oraz tempa wzrostu dochodowości wyprzedził m.in. Google i Apple. Co ciekawe, Rakuten w maju 2012 stał się jednym z największych inwestorów dotujących Pinterest, wspierając ten serwis niebagatelną kwotą 100 milionów dolarów. Drugą ciekawą i dobrze rokującą inwestycją jest francuska firma Alpha Direct Service, obsługująca zamówienia online od momentu odebrania maila czy telefonu, aż po dostawę pod drzwi.

Rakuten posiada też własny czytnik e-booków Kobo, nie chcąc i w tej dziedzinie ustępować Amazonowi (który posiada czytnik Kindle). Wszystkie te kroki świadczą o tym, że plan opracowany przez Mikitani to nie przelewki, a realna wizja wkroczenia na globalny rynek.

Globalne, internetowe centrum handlowe

Spójrzmy na Rakuten oczami użytkowników. Czym Rakuten ma się wyróżniać od innych serwisów aukcyjnych? Przede wszystkim personalizacją - sprzedawcy mają możliwość indywidualnego opracowania wyglądu swojego sklepu, znajdującego się wciąż pod domeną Rakuten. Dodatkowo sprzedawcy mogą dołączyć bloga do swojego sklepu, dysponują też narzędziami pozwalającymi na łatwy kontakt z klientem.

Jako przykład idealnego wykorzystania tych możliwości podaje się sklep z japońskimi kimonami, którego właścicielka pomaga w doborze odpowiedniego kroju, materiału i rozmiaru. Sklep w ramach portalu aukcyjnego to bardzo wygodne rozwiązanie i dla klientów, i dla sprzedających. Sprzedawcy mają gwarantowany ruch (klienci przychodzą do centrum handlowego) oraz oszczędzają na zakładaniu własnego sklepu internetowego, korzystając z narzędzi oferowanych na Rakuten. Kupujący z kolei w jednym miejscu mogą zapoznać się z całą gamą produktów - w tym świeżych produktów spożywczych - przy jednoczesnym korzystaniu z mniejszych cen, niż w sklepach stacjonarnych.

Docelowo Rakuten na stać się miejscem, w którym klienci będą mogli kupić produkty z całego świata, od sprzedawców nieograniczonych różnicą walut, granicami państw czy niesprawnym systemem obsługi sprzedaży internetowej. Już w tym momencie wchodząc w Polsce na stronę Rakuten, ceny produktów automatycznie przeliczane są na złotówki, a koszty dostawy obliczane są w kilka sekund - próżno tego szukać na eBayu czy Amazonie. Mikitani ma fundusze, wiedzę i plan na stworzenie globalnego, internetowego centrum handlowego. Sprzedawców w nim pewnie nie braknie. Pytanie, czy klienci polubią jego atmosferę.




Artykuł dostarcza:
e-commerce, biznes, przemysł - informacje
The Daily Interactive
Czytaj także
Polecane galerie