Porwanie dziecka? Ten system pomoże je znaleźć

Porwanie dziecka? Ten system pomoże je znaleźć

Fot. gremlin/iStockphoto

Wystarczy nacisnąć jeden przycisk, żeby zdjęcie porwanego dziecka wyświetliło się na billboardach w całym mieście. Na lotniskach, dworcach, ulicach. Zobaczą go też przejezdni na autostradach, bo pokażą je znaki drogowe. I wszyscy, którzy korzystają z telewizorów, internetu lub telefonu komórkowego. Aby ten system ruszył w Polsce, potrzeba 200 tysięcy złotych rocznie.

Ponad 500 dzieci udało się uratować, od kiedy w Stanach Zjednoczonych ruszył system Amber Alert. Jego inicjatorką była mama zaginionej w 1996 roku dziewczynki. 9-letnia Amber Hagerman została porwana i zamordowana w Arlington w Teksasie. To zmobilizowało ludzi do uruchomienia programu, dzięki któremu informacje o porwanych dzieciach błyskawicznie obiegają kraj. Teraz podobny system o nazwie Child Alert ma także Europa.

Czytaj więcej To wszyją twoim dzieciom. Totalna inwigilacja Chipy są już wszędzie Teraz do oznakowania zostanie już tylko człowiek. - Child Alert to system ratunkowo-alarmowy, dzięki któremu w przypadku zaginięcia dziecka możliwe jest powiadomienie o tym zdarzeniu jak największej liczby osób w jak najkrótszym czasie - mówi Małgorzata Woźniak z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które wraz z policją i Fundacją ITAKA odpowiada za wdrożenie systemu w Polsce.

Decyzję o uruchomieniu alertu każdorazowo podejmuje policja. Aby tak się stało, musi być spełniony szereg warunków - przede wszystkim zaginione dziecko nie może przekroczyć 15. roku życia, a jego zniknięciu muszą towarzyszyć niepokojące okoliczności, wskazujące na zagrożenie życia. Poza tym konieczna jest zgoda rodziców oraz wiedza, że rozpowszechnianie informacji na pewno pomoże, a nie przeszkodzi w poszukiwaniu dziecka.

Jak to działa?

Wdrożenie systemu jest zalecane przez Unię Europejską. Obecnie system działa w jej 11 krajach (w Belgii, Czechach, Francji, Niemczech, Grecji, Włoszech, Holandii, Portugalii, Rumunii, Wielkiej Brytanii i Irlandii). Kiedy ginie dziecko, informacja o nim wyświetlana jest na elektronicznych znakach drogowych oraz tablicach w miejscach publicznych - na ulicach, autostradach, dworcach i lotniskach. Elektroniczne billboardy pokazują zdjęcie porwanego i wyświetlają dane kontaktowe do rodziców. Wizerunek dziecka trafia też do wszystkich mediów, a także - poprzez SMS-y i MMS-y - do użytkowników telefonów komórkowych.

Czytaj więcej Tak będzie można szpiegować pracowników Microsoft opatentował sposób na śledzenie podwładnych. Podstawą systemu jest platforma komputerowa, zawierająca bazę telefonów kontaktowych, podzieloną na rejony. Ma ona także wiedzieć do kogo i w jakim formacie zapisany komunikat wysłać. Każde z mediów ma bowiem inne formaty, a komunikat musi dotrzeć do nich błyskawicznie.

- Czas jest kluczowy, pierwsze godziny są zawsze najważniejsze. Mieliśmy w Europie przykłady pokazujące, że zaginione dzieci odnajdują się nawet po kilku latach, ale to jednostkowe przypadki - przyznaje Ziajko.

Obecnie nie dysponujemy jednak takimi możliwościami, jak inne europejskie kraje. Fundacja ITAKA dopiero prowadzi rozmowy z potencjalnymi partnerami, więc na dobrą sprawę nie wiadomo jeszcze, kto przystąpi do projektu. Istotną grupę stanowić mają media, które rozpowszechniałyby informacje o zaginionym dziecku.

Kolejna ważna grupa to operatorzy sieci komórkowych. - Nie chcemy jednak doprowadzać do takiej sytuacji, że ginie dziecko w województwie podkarpackim, a SMS dociera do ludzi w zachodnio-pomorskim, bo to może powodować duży popłoch społeczny. Stąd pomysł rejonizacji - wyjaśnia Ziajko.

Jak dodaje, publikacja takiego komunikatu w przypadku elektronicznych znaków drogowych nie jest jeszcze możliwa. Wystarczą jednak odpowiednie modernizacje, aby i tam mógł on być umieszczony. Elektroniczne billboardy z kolei funkcjonują z powodzeniem w większości dużych miast Polski, więc w ich przypadku technologia nie stanowi już problemu.

Na kolejnej stronie przeczytasz, ile dzieci ginie w Polsce i kiedy Child Alert zadziała w Polsce

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
porwanie, dziecko, child alert, amber alert
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
ona.a.
77.112.36.* 2012-02-04 15:41
oj.. ale z tego robią wielkie hallo.. wiele dzieci w tym wieku ginie.. i to w gorszych sytuacjach.. pss.. oni,., czyli .. rodzice.. chyba nie wiedzią co się dziej w patologicznych rodzinach o wiele gorsze rzeczy a oni się srają..
2012-02-03 13:11
"Nikt nie chciał pokazać zdjęcia dziecka, którego szukaliśmy. Żadna ze stacji, w żadnym programie wieczornym - opowiada Sokołowski"

Co to jest!? Ta hołota korporacyjna powinna podlegać ustawowemu obowiązkowi umieszczania tego typu informacji, oczywiście zatwierdzonemu przez np. prokuratora generalnego. Tak jak stan wojenny, jak przychodzi specyficzny moment, sytuacja, program ma być porzerwany, komunikat, i po sprawie.
jakotakowidzi
85.222.86.* 2012-01-31 16:16
system na pewno doskonale się sprawdzi, gdy dziecko oddala się od domu i wchodzi do lasu. Wszyscy grzybiarze będą mogli zidentyfikować zaginioną pociechę dzięki genialnemu systemowi smsów, jakie otrzymają do swoich grzybowych koszyczków wyposażonych w GPS> W innym razie nigdy by nie wpadli na pomysł, że samotny, płaczący w lesie 3latek się zagubił.
Zobacz więcej komentarzy (6)