Wojna z hazardem w internecie nabiera tempa. Są już dwa wyroki

Wojna z hazardem w internecie nabiera tempa. Są już dwa wyroki

Fot. © pedrosala - Fotolia.com

Służba Celna ściga nieuczciwych graczy, tymczasem w sieci pojawiła się informacja o dwóch pierwszych wyrokach za e-hazard. Legalna część branży staje w obronie graczy: "Zamiast w źródło problemu uderza się w obywateli". Posłowie pytają z kolei resort finansów czy zamierza ścigać także właścicieli kiosków za sprzedaż kart.

Pierwszy Polak, skazany za internetowy hazard oskarżony był o to, że w latach 2009-2011, działając w krótkich odstępach czasu, wielokrotnie uczestniczył - przez sieć internet - w zagranicznych grach losowych i zagranicznych zakładach wzajemnych. Sąd Rejonowy w Szczecinku wymierzył mu karę grzywny 5000 zł i 500 zł kosztów sądowych. Tak wynika z kopii wyroku, opublikowanego w sieci. Oskarżony odwołał się od wyroku - poinformował Money.pl sędzia Sławomir Przykucki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Koszalinie. Termin rozprawy nie został jeszcze ustalony.

Drugiemu z nich - mieszkańcowi Trzebiatowa, również oskarżonemu o uczestnictwo w nielegalnych zagranicznych zakładach wzajemnych urządzanych przez sieć internet Sąd Rejonowy w Gryficach wymierzył karę grzywny 3000 zł - podało Ministerstwo Finansów.

Wyrok ujawniony dzięki internautom

Pierwszy wyrok - w postaci skanu - wyciekł 19 listopada za pośrednictwem serwisu hazardowego Surebety.pl. Następnie, na Twitterze, jako przestrogę dla nieuczciwych hazardzistów rozpowszechnił go Zdzisław Kostrubała, członek Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich.

- To pierwszy ujawniony publicznie i tak szeroko komentowany wyrok. Jestem jednak przekonany, iż sprawa nie jest bezprecedensowa. Wyrok ten jest też swego rodzaju przestrogą i wskazówką dla graczy, że należy grać legalnie, gdyż prędzej czy później mogą dosięgnąć ich poważne konsekwencje – tłumaczył Money.pl Kostrubała.

Sprawą, zgodnie z uprawnieniami wynikającymi z ustawy hazardowej z 2009 roku zajmuje się Służba Celna. Sami celnicy nie poinformowali jednak o swoim sukcesie, unikają również komentarza w sprawie wyroku. Pochwalili się za to czymś innym.

- Namierzyliśmy niemal 25 tys. internetowych hazardzistów, w tym 17 700, którzy uzyskali wygraną na łączną kwotę 27 mln. Do 22 października wszczęto 1072 postępowania karno-skarbowe – mówił Jacek Kapica, szef Służby Celnej i wiceminister finansów nieco ponad miesiąc temu, podczas posiedzenia Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki.

- Cała akcja pilotowana jest przez Izbę Celną w Szczecinie – mówi Money.pl Sylwia Stelmachowska, rzeczniczka prasowa Służby Celnej. Nie chciała komentować wyroku. Tego od kiedy prowadzone są działania także nie ujawnia. - Informacja ta jest tajna - tłumaczy Michał Szadokierski, rzecznik prasowy Izby Celnej w Szczecinie.

Wypowiedź Kapicy wywołała niemałą burzę – na forach oraz serwisach hazardowych pojawiły się tysiące komentarzy. Internetowi gracze pytają skąd ta nagła ofensywa i czy faktycznie są narażeni na kary. Głos w tej sprawie zabrali też przedstawiciele branży.

- Działania podjęte przez Ministerstwo Finansów nie zażegnają skutecznie problemu. W pełni popieramy czynności na rzecz egzekwowania prawa, jednak w tym przypadku zamiast w źródło problemu uderza się w obywateli - stwierdza Stowarzyszenie Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich w oficjalnym oświadczeniu poświęconym działaniom Ministerstwa Finansów.

Posłowie pytają: Skąd celnicy mieli dane osobowe?

Sprawą zainteresowali się także posłowie. - Bardziej zainteresowało mnie jednak to, skąd służby celne uzyskały dane osobowe tych graczy? Skąd wiedzieli, czyje konta sprawdzać? - pytał poseł Artur Górczyński, wiceprzewodniczący specjalnej podkomisji, która przygotowała złożoną do laski marszałkowskiej już w styczniu nowelizację ustawy hazardowej oraz szef Parlamentarnego Zespołu do Spraw Efektywnej Regulacji Gry w Pokera. Do Jacka Kapicy poseł Górczyński wysłał także pismo z prośbą o wyjaśnienia, załączając 20 szczegółowych pytań dotyczących działań podjętych przez Służbę Celną.

Poseł Górczyński odpowiedzi jeszcze nie uzyskał. Częściowo sprawę Jacek Kapica wyjaśniał jednak na antenie radia Tok.fm: - Nie mamy instrumentów i uprawnień by sprawdzać przepływy finansowe na kontach bankowych. Odnośnie internetowych hazardzistów informacje o przepływach finansowych uzyskaliśmy w związku z innym postępowaniem - zgodnie z przepisami. Jeżeli przypadkowo zidentyfikowano przestępstwo innej kategorii – przekazuje się je według właściwości, w tym przypadku przekazano je Służbie Celnej.

Górczyński nie wierzy w wyjaśnienia szefa Służby Celnej, ironicznie pyta: Czy przypadkowych identyfikacji nielegalnych hazardzistów było ponad 22 tysiące? Wciąż czekam na odpowiedź na moje pismo.

Próbowaliśmy uzyskać odpowiedzi na te pytania u źródła, czyli w prowadzącej działania przeciwko e-hazardzistom Izbie Celnej w Szczecinie. - Dane e-hazardzistów pozyskaliśmy w trybie postępowania procesowego – wymijająco odparł na pytania Money.pl Michał Szadokierski.

Absurdów jest więcej

Byli posłowie Twojego Ruchu (aktualnie Bezpieczeństwo i Gospodarka) - Artur Górczyński i Artur Dębski wytykają tymczasem kolejne absurdy ustawy hazardowej. Twierdzą, że zgodnie z jej przepisami prawo łamią handlowcy oraz kioskarze sprzedający karty czy mini-ruletki. Ustawa hazardowa faktycznie zabrania reklamy i promocji gier cylindrycznych, gier w karty, gier w kości, zakładów wzajemnych oraz gier na automatach oraz wyjaśnia, że przez reklamę rozumie się publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych lub symboli graficznych i innych oznaczeń z nimi związanych.

O innym nonsensie ustawy hazardowej opowiadał zaproszony niedawno do Sejmu Grzegorz Pietraszek -przedstawiciel firmy organizującej spotkania pracownicze. - Często aranżujemy spotkania nawiązujące wystrojem do lat 30., na których za rekwizyty służą nam stoły do ruletki i inne kasynowe gadżety. Z tego powodu firma nie może prezentować w sieci zdjęć z imprez, bo to promocja hazardu - opowiada Pietraszek. - Te same rekwizyty wypożyczyliśmy do serialu M jak Miłość. Służbie Celnej nie przeszkadzało jednak promowanie hazardu w telewizji publicznej.

91 proc. portali oferujących gry i zakłady wzajemne w naszym kraju działa nielegalnie, bez zezwolenia Ministra Finansów - informuje Roland Berger w raporcie poświęconym ocenie rynku hazardu online w Polsce. Budżet państwa na braku opodatkowania e-hazardu może tracić rocznie nawet 700-800 mln zł - przyznał w rozmowie z PAP Iwo Bulski, wydawca magazynu o hazardzie E-Play.

Tej informacji nie potwierdza jednak Ministerstwo Finansów. Zdaniem resortu kwoty, jakie budżet traci przez internetowych graczy są nie do oszacowania. Wydział Obsługi Medialnej Ministerstwa Finansów na pytanie Money.pl odpowiedział krótko: Ministerstwo Finansów nie prowadzi szacunków dotyczących strat poniesionych przez budżet państwa wynikających z nielegalnego internetowego hazardu.

wyrok, hazard, jacek kapica, ustawa hazardowa, bukmacherka
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
dfssss
178.37.196.* 2015-10-13 13:39
ja już miesiąc temu zapłaciłem grzywnę za grę na bet at home.... Przysłali mi wezwanie z powodu gry sprzed trzech lat.... To jest nasze ukochane Państwo. Zamiast zablokować przelewy i strony to pozwalali na grę.
szposzczegawczy
195.225.37.* 2015-02-05 12:44
Przestępcy ścigają przestępców przestępczych przepisów... Tylko patrzeć kto wygra. Prawdziwi przestępcy, czy gracze ubrani za przestępców?
lolo2014
156.17.118.* 2014-12-03 01:07
No tak Ministerstwo Finansów jak zwykle chowa głowę w piasek a szara strefa kwitnie ...