Zaglądali na pedofilskie strony. Oni ich ujawnili [WIDEO]

Zaglądali na pedofilskie strony. Oni ich ujawnili

Fot. ssuni/iStockphoto

Wcześniej atakowali serwisy rządów i korporacji, dziś walczą z pedofilią w sieci. Tylko w tym tygodniu hakerzy z Anonymous zlikwidowali aż 40 stron z dziecięcą pornografią, udostępniając namiary na ponad półtora tysiąca użytkowników.

Hakerzy zaczęli od ostrzeżenia. Zażądali usunięcia z serwerów Freedom Hosting wszystkich stron, umożliwiających wymianę zdjęć i filmów pornograficznych z udziałem dzieci. Kiedy to nie pomogło, zaatakowali. Działania w ramach operacji Darknet skupiły się głównie wokół serwisu Lolita City, na której hakerzy znaleźli 100 GB zdjęć i filmów z dziecięcą pornografią. W sumie doprowadzili już do zamknięcia około czterdziestu stron, a dane ponad 1,5 tys. zarejestrowanych użytkowników podali do publicznej wiadomości - informuje BBC.

Co na to eksperci?

- To był zły pomysł - komentuje Maciej Ziarek, analityk zagrożeń w Kaspersky Lab Polska. - Wszyscy wiemy, że takiego typu witryny są absolutnym złem, które powinno się zwalczać. Ale publikując dane osobowe użytkowników, którzy rzekomo z nich korzystali, mogą skrzywdzić niewinnych. Należy mieć na uwadze, że nie zawsze dane osoby, które znajdowały się na wspomnianym serwerze i które zostały podane do publicznej wiadomości, są rzeczywiście danymi pedofilów. Nie wiadomo, kto korzystał z komputerów tych osób, kto miał dostęp do ich sieci.

Jak tłumaczy Ziarek, jeżeli któryś z tych ludzi miał niezabezpieczoną sieć bezprzewodową, to całkiem możliwe, że korzystały z niej osoby trzecie. W takich sytuacjach wystarczy podejść jak najbliżej zasięgu, choćby siadając na ławce przed blokiem. Jeżeli ktoś w ten sposób połączy się za pośrednictwem naszej sieci ze stronami, które zawierały treści z pornografią dziecięcą, to i tak pozostanie bezkarny, bo na serwerze pozostają dane wyłącznie właścicieli sieci.

Hakerzy z Anonymous nie zamierzają iść na kompromis. Zapowiedzieli, że będą zwalczać wszystkie strony rozpowszechniające dziecięcą pornografię, a zdobyte dane chętnie przekażą policji. Wcześniej atakowali już w mniej szlachetnych sprawach, wyczyszczając do zera strony internetowe służb bezpieczeństwa i włamując się na serwery rządów, banków i korporacji, wielokrotnie upubliczniając zastrzeżone pliki. Tylko w czasie rewolucji arabskiej skutecznie blokowali serwery rządu Bahrajnu, Egiptu, Jemenu, Jordanii, Libii, Maroka i Tunezji. Ich ofiarą padali także tacy giganci jak Amazon, PayPal, MasterCard czy Visa, którzy odmówili przyjmowania funduszy na rzecz WikiLeaks.

Na drugiej stronie przeczytasz, co hakerzy mają wspólnego z Robin Hoodem

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
internet, haker, pornografia, anonymous
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie