Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Jak szybko schudnąć? Jak na spotkaniach AA

Jak szybko schudnąć? Jak na spotkaniach AA

Fot. Anna Januszewicz, arch. pryw.

- W grupie zawsze jest nam raźniej - przekonuje Anna Januszewicz, psychodietetyk. Okazuje się bowiem, że najlepszym sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów jest dobranie się w grupy. Albo chociaż w pary. Wtedy mobilizacja jest większa, o wymówki trudniej, a o wsparcie najłatwiej. Ale eksperci ostrzegają - wszystko ma swoje dobre i złe strony.

987 drużyn, od pięciu do jedenastu osób w każdej - razem ponad 3,3 tysiąca ludzi z nadwagą lub otyłością. Tyle trzeba było, żeby zespół amerykańskich badaczy doszedł do wniosku, że odchudzanie przynosi najlepsze efekty, kiedy nie zostajemy z nim sam na sam. Wzajemne wsparcie i pozytywna rywalizacja przełożyły się bowiem na mniej kilogramów na wadze - donosi pismo Obesity.

Projekt nazywał się Shape Up Rhode Island, trwał trzy miesiące, a jego podstawą była praca w trzech obszarach: utracie wagi, aktywności fizycznej i liczbie przemierzonych kroków. Wyniki były zaskakujące - osoby z najlepszymi rezultatami pochodziły zwykle z tych samych drużyn.

Okazało się też, że im większa grupa, tym lepsze wyniki. Ci zaś, którym udało się pozbyć najwięcej, bo nawet dwadzieścia procent wagi początkowej, sami przyznawali, że swój sukces zawdzięczają współpracy z innymi. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kurs odchudzania przeprowadzany był online.

To ma prawo działać?


- Takie grupy działają świetnie, bo ludzie widzą, że nie są sami ze swoim problemem. Czasem to borykanie się z wagą wręcz wymaga wsparcia i obecności drugiej osoby
- zauważa Alicja Kalińska z Centrum Dietetycznego SetPoint. - Trzeba jednak uważać na przynajmniej dwie rzeczy. Nie brać odpowiedzialności za odchudzanie drugiej osoby i nie przywiązywać się do nikogo psychicznie. Bo jeśli na przykład chodzimy razem na basen, a ktoś się rozchoruje, to ja też już nie pójdę. Grupa ma wspierać, nie przeszkadzać - uważa ekspert.

Pozytywnie o grupach wsparcia wypowiada się także Anna Januszewicz, psychodietetyk z wrocławskiego oddziału SWPS. - W grupie zawsze jest nam raźniej. Jeśli odchudzamy się z drugą osobą, nie jesteśmy w naszych wysiłkach tak wyalienowani, samotni - uważa.

Jej zdaniem najlepiej rokuje wspólne odchudzanie się domowników i to ze względów czysto praktycznych. - Razem robimy zakupy, razem gotujemy, wspieramy się. Nie potrzebujemy nastawiać na kuchenkę pięciu garnków i zastanawiać się, kto dziś na co może sobie pozwolić. Oczywiście zagrożeń także nie brakuje. Ludzie potrafią bowiem ciągnąć się nie tylko w górę, ale i w dół. Wystarczy, że jednej osobie coś nie wyjdzie, a może skutecznie zdemotywować drugą. Namówić ją do rzucenia diety, kusić wyjściem do McDonalda. Ale tego nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć - dodaje Januszewicz.

O tym, że najlepiej odchudzać się z całą rodziną, jest też przekonana dr Anna Kwiecień z Instytutu Psychologii Uczelni Heleny Chodkowskiej. - Aby utrzymać efekt, potrzebna jest zmiana nawyków żywieniowych. A o to naprawdę trudno, jeśli rodzina lub partner nie uczestniczą w tym procesie - stwierdza.

Jej zdaniem w szczególnie trudnej sytuacji jest kobieta, która postanawia obniżyć swoją wagę poprzez stosowanie diety, wyeliminowanie z niej wysokokalorycznych produktów, a jednocześnie musi gotować swoim bliskim, którzy lubią tradycyjne, tłuste i słodkie potrawy.

- Zapachy towarzyszące przygotowaniu posiłków dla rodziny, widok apetycznych, aczkolwiek zakazanych w diecie potraw, zapasy przekąsek w szafce kuchennej narażają na pokusy, zwiększają prawdopodobieństwo ulegania im w chwili nieodpartej ochoty na coś słodkiego - przyznaje dr Kwiecień.

Na drugiej stronie przeczytasz, jak wybrać parę i czy otyłość grozi też Polakom

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
dieta, odchudzanie, żywienie
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie