Leczenie białaczki w Chinach. Chorzy łamią prawo, bo chcą żyć

Leczenie białaczki w Chinach. Chorzy łamią prawo, bo chcą żyć

Fot. Morrhigan/iStockphoto
Łamią prawo, bo chcą żyć, a nie mają pieniędzy na standardowe leczenie. Chińskie media szeroko opisują sprawę chorego na białaczkę mężczyzny, który przez internet zamawiał w Indiach na potrzeby własne i innych pacjentów chorych na raka, zamienniki drogich leków.

Sprawę Lu Yonga chińskie media porównują do oskarowego filmu Dallas Buyers Club, który opowiada historię mężczyzny rozprowadzającego w latach osiemdziesiątych w USA niezatwierdzone jeszcze przed odpowiednie urzędy, leki spowalniające AIDS.

U Lu Yonga w 2002 roku zdiagnozowano białaczkę. Miesięczna terapia przy wykorzystaniu szwajcarskiego leku, to koszt około 4000 dolarów amerykańskich. Lu w internecie znalazł ośmiokrotnie tańsze zamienniki w Indiach, z których zaczęli korzystać także inny pacjenci. Zatrzymano go w ubiegłym roku po podczas policyjnej akcji, w której sprawdzano internetowe zakupy z wykorzystaniem chińskich kart kredytowych.

W tym roku mężczyznę oskarżono o sprzedaż podrabianych leków. Tymczasem w jego obronie wystąpiło ponad 300 chorych na raka, którym Lu dostarczał medykamenty z Indii. Sprawa Lu wywołała też dyskusję o kosztach leczenia nowotworów w Chinach, które przekraczają możliwości finansowe większości mieszkańców Państwa Środka.

chiny, leki, białaczka, leki w chinach
IAR
Czytaj także
Polecane galerie