Picie na umór zmienia aktywność genów

Picie na umór zmienia aktywność genów

Fot. elabdesign/iStockphoto
Spożywanie dużych ilości alkoholu w krótkim czasie może powodować zmiany epigenetyczne w obrębie wątroby - wykazały badania, o których informuje pismo Hepatology International. Zmiany te wpływają na aktywność genów, lecz nie na ich sekwencję.

Wiemy, że długotrwałe nadużywanie alkoholu niszczy wątrobę, jednak tzw. picie na umór zwiększa rozmiary tych szkód - mówi autor badań dr Shivendra Shukla z University of Missouri School of Medicine (USA), dodając, że odkrycie wpływu alkoholu na aktywność genów może pomóc opracować nowe metody leczenia chorób wątroby związanych z alkoholem.

Zmiany zachodzą w obrębie histonów, zasadowych białek wchodzących w skład chromatyny. Histony tworzą nukleosomy, na które nawinięty jest łańcuch DNA. Histony organizują łańcuch DNA, chronią go i pomagają prawidłowo funkcjonować. Choć zmiany w obrębie histonów zachodzą w sposób naturalny, naukowcy odkryli, że picie na umór (ang. binge drinking) powoduje nienaturalne modyfikacje, które negatywnie wpływają na funkcjonowanie DNA. Wywołuje to stan zapalny oraz uszkodzenia komórek w początkowej fazie ich formowania się. Może także stać się przyczyną rozwoju poważnych chorób takich jak marskość wątroby czy nowotwory.

Jak zauważa dr Shukla, problem picia na umór wciąż rośnie. W Stanach Zjednoczonych ta forma nadużywania alkoholu jest obecnie najpopularniejsza. Z szacunków amerykańskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC) wynika, że co szósty dorosły Amerykanin pije na umór cztery razy w miesiącu.

Należy zwrócić uwagę na to, że efekty picia na umór nie ograniczają się jedynie do wątroby. Stan zapalny w tym narządzie powoduje wysyłanie sygnałów do innych organów. Jeśli organy te są osłabione, wówczas zaburzony zostaje cały szereg procesów fizjologicznych - podkreśla badacz.

alkohol, genetyka, picie na umór
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Jaki grant takie wyniki
178.36.250.* 2014-10-11 10:39
Wow,to w US też już na trzeźwo nie idzie żyć. Mnie bardziej podobała się teoria,że to chora wątroba potrzebuje alkoholu i tak się ratuje jako,że marskość wątroby zabiera coraz więcej dzieci z rodzin nie alkoholicznych.