Energoprojekt-Gliwice na minusie po blokach w KGHM

Energoprojekt-Gliwice na minusie po blokach w KGHM

W 2013 r. odnotowaliśmy stratę blisko 2 mln zł na projektach związanych z budową bloków gazowo-parowych w KGHM - Głogowie i Polkowicach. Na stracie zaważyły upadłość KPBP Budus oraz znacznie dłuższe od planowanego zaangażowanie przy projektach - poinformował w rozmowie z portalem wnp.pl Artur Mermon, prezes Energoprojektu-Gliwice.

Właścicielem Energoprojektu-Gliwice jest hiszpańska Abener Energia, która obecnie buduje blok gazowo-parowy o mocy 450 MW w Stalowej Woli dla Taurona i PGNiG.

Przejęcie od pracowników oraz byłych pracowników ok. 99 proc. udziałów Energoprojektu Gliwice przez Abener Energia nastąpiło w połowie 2006 r. Od początku 2007 r. wszystkie akcje należą już do Abenera.

- Początkowo zakładaliśmy, że należne nam wynagrodzenie od upadłego Budusa spłacą jego współkonsorcjanci, czyli Energoinstal i Elektrobudowa, lub sam KGHM, gdyż taką możliwość przewidywała nasza umowa. Kwota zaległych należności to sporo powyżej 1 mln zł, czyli ok. 20 proc. wartości zlecenia - powiedział Mermon.

- Budus upadł w 2012 r., ale cześć wynagrodzenia udało się nam odzyskać jeszcze pod koniec 2012 r. Dlatego też licząc na odzyskanie reszty należności nie tworzyliśmy rezerw. Rok 2013 pokazał, że możemy mieć z tym trudności i wówczas zawiązanie rezerw było już konieczne. Zgłosiliśmy nasze wierzytelności do masy upadłości Budusa - dodał.

Prezes podkreślił, że poza tym budowa tych bloków znacząco się wydłużyła - o ponad rok od początkowych założeń.

- Skala zaangażowania Energoprojektu-Gliwice w tę inwestycję przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania, zarówno pod kątem czasu, jak i nakładów. Główną bolączką usług projektowych jest obsługa zadań realizowanych na budowie - stwierdził.

Mermon zaznaczył, że najbardziej opłacalne jest wykonywanie koncepcji, projektów budowlanych czy podstawowych, czyli tych opracowań, w których można przekazać dojrzałą myśl techniczną, a które jednocześnie wykonywane są krótkoterminowo.

Natomiast długoterminowe usługi projektowe, związane z procesem realizacyjnym inwestycji często wykraczają poza przyjęte harmonogramy, a klienci oczekują usługi projektowej do końca.

- Niestety kontraktacja tych usług zarówno przez inwestorów, jak i generalnych wykonawców, opiera się na kryterium najniższej ryczałtowej ceny, podczas gdy oczekują niemal niegraniczonej obsługi. Dlatego też niezmiernie trudno jest obecnie osiągać dobre wyniki na bardzo konkurencyjnym rynku - powiedział prezes.

- Mam

 

czytaj więcej

wnp.pl
Czytaj także
Polecane galerie