Oto najdziwniejsze pojazdy II wojny światowej

Oto najdziwniejsze pojazdy II wojny światowej

Fot. PD/wikimedia

Kulisty czołg, 95 tonowa armata na czterech gąsienicach czy lodowy lotniskowiec. Sprawdź, jaką fantazją wykazywali się projektanci pojazdów w II wojnie światowej.

Kugelpanzer

Kugelpanzer oznacza z niemieckiego kulisty czołg. Pojazd mógł służyć do zadań zwiadowczych lub jako mobilny schron. Z racji cienkiego pancerza - tylko 5 milimetrów grubości - pojazd raczej wykorzystywany był do osłony przed ostrzałem ze standardowych karabinów, niż czegoś o większej sile rażenia, na przykład dział przeciwczołgowych.

Dwa koła napędzające umieszczone po bokach kabiny Kugelpanzer były napędzane przez jednocylindrowy silnik. Pojazd sterowany był przy pomocy małego kółka z tyłu pojazdu. Kugelpanzer posiadał luk ogniowy, z którego kierowca mógł prowadzić ostrzał z karabinów maszynowych MG34 czy MG42.


Morpheios Melas/CC BY-SA 3.0/wikimedia


Chrzest na polu walki Kugelpanzer przeszedł w Japonii. Przedstawiony na zdjęciu jest jedynym zachowanym egzemplarzem. Historia ważącego niespełna dwie tony pojazdu zawiera wiele niewiadomych. Przede wszystkim nie zachowała się pełna dokumentacja na jego temat. Nieznany jest również producent. Pojazd na stałe znajduje się w rosyjskim Muzeum Czołgów w Kubince. Wystawiony egzemplarz został przechwycony przez wojska rosyjskie w Mandżurii w 1945 roku.

Aerosanie NKŁ-26

Bardziej praktycznym, choć przy tym mniej innowacyjnym pomysłem były Aerosanie NKŁ-26 używane przez Armię Czerwoną. Był to sanie zwiadowcze, napędzane silnikiem śmigłowym. Konstrukcją przypominały współczesne skutery śnieżne.

Pojazd szczególnie przydatny był przy głębokim śniegu, w którym grzęzły inne, cięższe konstrukcje. Aerosanie mogły poruszać się po śniegu i lodzie z maksymalną prędkością 35 km/h. W zależności od wersji pojazd mógł być wyposażony w 10-milimetrowy, przedni pancerz. Nawet centymetrowa warstwa stali nie chroniła jednak pasażerów przed ostrzałem z broni o większym kalibrze - choćby moździerzy. Przez to Aerosanie używane były jako pojazdy transportowe czy zwiadowcze, a nie bojowe.


PD/wikimedia


Na użytek armii projektanci stworzyli wersje transportowe, do przewozu maksymalnie czterech osób, oraz mniejsze, dwuosobowe, służące jako ochrona do różnego rodzaju transportów.

T28 Super Heavy Tank

Przerażenie w przeciwnikach powinien wywoływać T28. Czołg przygotowywany pod koniec II wojny światowej przez Amerykanów był jedną z największych tego typu konstrukcji. Przede wszystkim charakteryzował się masą, wynoszącą wraz z wyposażeniem 95 ton. Dla porównania, ciężkie czołgi jak choćby niemiecki Tygrys ważyły około 55 ton.

Prócz masy, T28 wyróżniał się również czterema rzędami gąsienic. Spora waga uniemożliwiała jednak rozwijanie dużych prędkości. Maksymalnym osiągiem T28 było 14 km/h. Jednak w tego typu czołgach prędkość nie jest najważniejsza. Liczy się siła ognia, a ta w T28 była ogromna.


PD/wikimedia

Czołg wyposażony był bowiem w armatę o kalibrze 105 milimetrów, która wystrzeliwała pociski na odległość do 19 kilometrów. Imponująca w T28 była również grubość pancerza. 30-centymetrowa warstwa metalu z powodzeniem wytrzymywała ostrzał z niemieckiego działa o średnicy lufy 88 milimetrów, wykorzystywanego do niszczenia alianckich czołgów - czytamy na stronie Battle Tanks.

Projekt Habbakuk

Projekt autorstwa brytyjskiego konstruktora Geoffrey'a Pyke'a zakładał budowę lotniskowca... z lodu. Dokładnie - ze specjalnego tworzywa, będącego mieszanką lodu, drewna oraz trocin. Pykret - bo tak nazywa się ta mieszanka - charakteryzował się dobrą wypornością, przez co mógł służyć jako materiał do budowy okrętu, który z daleka wyglądałby jak fragment pokrywy lodowej.

Pomysł był dokładnie przemyślany. Za utrzymanie ciągłego chłodzenia tworzywa odpowiadać miał zestaw sprężarek chłodzących, a na napęd przewidziany był zestaw śrub wprawianych w ruch przez silnik elektryczny.

Na potrzeby projektu powstał nawet model, na którym projektanci testowali możliwości Habbakuka. 1000-tonowa konstrukcja o wymiarach 16 na 9 metrów została zwodowana na jeziorze Patricia w Kanadzie. Wystarczająco niska temperatura pykretu była utrzymywana przez 1-konny silnik. Po udanych testach powstanie pełnowymiarowego statku było kwestią miesięcy. Niestety, obawy Winstona Churchilla względem projektu spowodowały, że nigdy nie został on zrealizowany.

Blohm & Voss BV 141

Kolejnym innowacyjnym projektem, który powstał na deskach kreślarskich niemieckich projektantów był samolot BV 141. Jego wyróżnikiem jest rzadko spotykana w lotnictwie asymetryczność.


Bundesarchiv, Bild 146-1980-117-01 / Stöcker / CC-BY-SA


BV 141 posiada niecodzienną budowę jak na jednośmigłowy samolot. Na środkowej części skrzydła znajdywał się kadłub, a na prawo od niego umiejscowiony był kokpit. Asymetryczne prócz rozmieszczenie elementów na skrzydle było również usterzenie tylne. W jego skład wchodził tylko jeden - nie jak zazwyczaj dwa - płat poziomy, po lewej stronie.

Samolot przeznaczony było do celów zwiadowczych, mimo że jego unikalna konstrukcja sprawdzała się w locie, BV 141 nigdy nie uczestniczył w żadnych działaniach bojowych. Było to spowodowane wejściem do armii innego samolotu o podobnych właściwościach, modelu Focke-Wolf 189, który zastąpił testowanego dopiero BV 141.

ii wojna światowa, pojazd, maszyna
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
hob
213.186.76.* 2012-09-19 09:50
a nie mylicie t28 z t95?
Jarek właściwie Jarosław
62.233.239.* 2012-09-18 15:21
eee, "znajdywał się"?...