RoboCop w polskim egzoszkielecie

RoboCop w polskim egzoszkielecie

Fot. Michał Mikulski, arch. pryw.

Naukowcy z USA, żeby rozpocząć tworzenie egzoszkieletów, potrzebowali 50 milionów dolarów. Polski doktorant, Michał Mikulski, zrobił swój pierwszy prototyp za 2 tysiące złotych. Teraz pracuje nad projektem, który niepełnosprawnych postawi na nogi, a żołnierzom da moc kilku ludzi.

Money.pl: Pierwszy prototyp ramienia finansował Pan z własnej kieszeni. To znaczy, że uczelnia nie wierzy w takie projekty?

Michał Mikulski: Może i wierzy, ale to nie jest takie proste. Na każdym roku automatyki jest 100 czy 120 osób, które co roku kończą studia. Jeśli uczelnia miałaby finansować każdy projekt, to potrzebowałaby na to milionów. Stwierdziłem zresztą, że już lepiej zapłacić za niego z własnej kieszeni i uniknąć problemów, choćby administracyjnych. Dzięki temu mogłem swobodnie robić to, co chcę, bez wypełniania papierów i rozliczania każdego grosza.


Michał Mikulski, arch. pryw.

Chyba nie każdy student może sobie pozwolić na taką niezależność.

Pewnie, że nie, ale ja od pierwszego roku studiów zacząłem pracę w zawodzie. A przygotowanie pierwszego prototypu nie kosztowało wiele, od dwóch do czterech tysięcy, w zależności od tego, co liczymy. Bo poza samą konstrukcją musiałem postawić w domu warsztat z całym sprzętem elektronicznym. Natomiast to i tak jest żenująca kwota.

Żenująca?

Porównajmy to ze Stanami Zjednoczonymi. Tamtejsza DARPA na początku XXI wieku zaczęła inwestować w egzoszkielety. Otworzono wtedy program ECPA, którego pierwszy etap opiewał na 50 milionów dolarów. 50 milionów, żeby w ogóle rozpocząć myślenie nad tym tematem, żeby jakkolwiek się w niego wdrożyć. A to i tak było absolutne minimum. Z jednej strony mamy więc 50 milionów dolarów, z drugiej 4 tysiące złotych.

Teraz Pana sytuacja finansowa wygląda trochę lepiej. Na przygotowanie egzoszkieletu kończyn dolnych otrzymał Pan ponad 170 tysięcy złotych od Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Tak, ale to nadal nie jest 50 milionów. To nie jest ten pułap, ale na pewno pozwoli nam dogonić trochę Stany Zjednoczone w ich technologii.

Na co wydaje się takie pieniądze?

Przede wszystkim trzeba stworzyć całe środowisko do stworzenia egzoszkieletów. Później dochodzą materiały (za jeden siłownik trzeba zapłacić nawet 1,5 tysiąca złotych). Żeby kupić oprogramowanie, potrzebne do modelowania w trójwymiarowej przestrzeni, zacząć tworzyć układy sterowania, pójść wreszcie w certyfikacje, patenty i publikacje, potrzeba naprawdę dramatycznych środków, których nawet ten projekt nie jest w stanie objąć. 170 tysięcy złotych to wcale nie jest dużo. To wystarczy, żeby zrobić prototyp, ale na pewno nie wystarczy, żeby go wprowadzić na rynek. To są już setki tysięcy złotych, które trzeba będzie wydać, ale na które też się znajdzie dofinansowanie, kiedy przyjdzie na to czas.

Na kolejnej stronie przeczytasz, po co tworzy się egzoszkielety

Poprzednia strona
przemysł, wojsko, medycyna, robot, egzoszkielet
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
jajaje
89.68.50.* 2012-01-31 21:54
Najpier:
Naukowcy z USA, żeby rozpocząć tworzenie egzoszkieletów, potrzebowali 50 milionów dolarów.

A potem:
Może i wierzy, ale to nie jest takie proste. Na każdym roku automatyki jest 100 czy 120 osób, które co roku kończą studia. Jeśli uczelnia miałaby finansować każdy projekt, to potrzebowałaby na to milionów.

i to jest ta różnica - to są te miliony! Oni mogą badać i się rozwijać, a my nie bardzo.
vuk
62.141.200.* 2012-01-22 01:00
> Naukowcy z USA, żeby rozpocząć tworzenie
> egzoszkieletów, potrzebowali 50 milionów dolarów

"Budowlancy" z USA potrzebuja ok. 5 mln USD, zeby wybudowac km autostrady w warunkach odpowiadajacych polskim. Raczej takich zestawien bym sie trzymal.
chichot dona
46.112.134.* 2012-01-21 23:22

50 milionów, żeby w ogóle rozpocząć myślenie nad tym tematem, żeby jakkolwiek się w niego wdrożyć. A to i tak było absolutne minimum. Z jednej strony mamy więc 50 milionów dolarów, z drugiej 4 tysiące złotych.

To jest szansa dla Polski, dla ambitnych i utalentowanych Polaków w Polsce.
USA są zwyczajnie przereklamowane, sztampowe, z powszechnym lenistwem umysłowym a co za tym idzie innowacyjnym.
Faktycznie USA przodują w naukach podstawowych, stosowanych, technologiach zaawansowanych na najwyższym światowym poziomie.
W głównej mierze dzieje się tak dlatego, ponieważ USA od dziesięcioleci stosują potężny drenaż talentów z całego świata.
Talenty te potem wkręcane w tryby amerykańskiej sztampy, jednolicenia, szybko się dostosowują do obowiązujących w USA reguł.
A te są właśnie takie jak w tym przykładzie i różnicy jednocześnie. W USA aby w ogóle ktoś chciał nad nowym projektem myśleć, musi ktoś zainwestować kupę kasy, jak w opisanym przypadku 50 mln dolarów. W Polsce wystarczyło 4 tys. złotych.
USA ciągle mają potężna moc ssącą. Możliwe, że wessą i młodego utalentowanego doktoranta z Polski. Możliwe, że
jak nie USA to ktoś inny?
W Polsce jest o tyle trudniej, że panuje Tu powszechna zawiść, w tym na uczelniach.
Stara kadra, niechętnie widzi młodych i zdolnych , nie daj Boże zdolniejszych niż oni sami.
No cóż, może jednak przed Polska są jakieś szanse?
Zobacz więcej komentarzy (11)