Sprawdź, dlaczego nie unikniemy następnej katastrofy kolejowej

Sprawdź, dlaczego nie unikniemy następnej katastrofy kolejowej

Fot. PAP/Leszek Szymański

Na remonty i rozbudowę kolejowej infrastruktury wydajemy o połowę mniej niż średnia w Unii Europejskiej. Blisko trzy razy więcej niż Polska na ten cel przeznaczają Słowacy. Dwa razy więcej Rumuni i Węgrzy. Mimo tego, że w najbliższych latach na remonty torów i nowy tabor chcemy przeznaczyć blisko 30 mld złotych, to jak podkreślają eksperci, przez nieudolność zarządów kolejowych spółek, z tej kwoty uda się wykorzystać najwyżej połowę. Jeżeli nic się nie zmieni, trzeba będzie zamknąć ponad cztery tysiące kilometrów linii kolejowych. Inaczej czekają nas powtórki z tragedii pod Szczekocinami.

- Niestety, bardzo prawdopodobne jest, że do podobnych, tragicznych wypadków będzie dochodzić i to coraz częściej - mówi Money.pl, dr Michał Beim, ekspert transportu publicznego z Instytutu Sobieskiego.

Zdaniem eksperta to efekt tego, że stan infrastruktury kolejowej systematycznie się pogarsza. Jeżeli chodzi o nakłady inwestycyjne to w przeliczeniu na jeden kilometr linii, rocznie wydajemy około 1,3 euro, podczas gdy na przykład Rumuni wydają 2,30 euro, Węgrzy przeznaczają na ten cel 3,30 euro, a Niemcy i Francuzi ponad 3,80 euro. Średnia europejska to około 2,30 euro na kilometr.

Źródło: OECD

Niestety, nic nie zapowiada zmiany tej sytuacji. Mimo że kolej przewozi rocznie ponad 260 mln osób, czyli blisko połowę liczby tych, którzy podróżują samochodami i autobusami, to wydatki na inwestycje kolejowe to zaledwie niewielki procent tego co wydajemy na rozbudowę i remonty dróg.

W latach 2011 - 2015, na inwestycje drogowe, kolejowe i lotnicze, rząd zaplanował wydać ponad 160 mld zł. Z tego niespełna 30 mld ma pójść na kolej, a 5 mld na rozbudowę lotnisk. Reszta czyli ponad 125 mld zł to wydatki na rozbudowę dróg i autostrad.

Niespełna 30 mld zł to jednak ciągle mało, bo aby doprowadzić polskie tory do stanu chociażby względnej użyteczności potrzeba około 45 mld.

Źródło: Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej

- Pół biedy, gdyby zaplanowane pieniądze rzeczywiście wydawano na koleje, a niestety tak się nie dzieje - podkreślają eksperci. Na przykład w ubiegłym roku, wartość inwestycji w tej dziedzinie miała sięgnąć blisko 7,6 mld zł, tymczasem udało się wykorzystać niewiele ponad połowę tej kwoty.

- Nie zapowiada się, żeby w najbliższych latach było inaczej. Doskonale widać to na przykładzie unijnych dotacji. Grozi nam utrata 1,2 mld euro, których nie potrafiliśmy wykorzystać. Rząd zabiega w Brukseli o ich przesunięcie na drogi, ale najprawdopodobniej Komisja Europejska się na to nie zgodzi - mówi Michał Beim.

- Infrastruktura będzie coraz gorsza. Przez zawiłe procedury przetargowe i terminy nie wierzę nawet w to, że w tym roku uda się spożytkować choćby 8,4 mld zł przewidziane na ten rok - dodaje Wojciech Śmiech z portalu Rynek-kolejowy.pl.

Wymowny jest fakt, iż spośród wszystkich pieniędzy jakie mamy zagwarantowane na kolej z Unii Europejskiej na lata 2007-13, czyli blisko 20 mld euro, kolejarze wykorzystali zaledwie pół procenta.

Będziemy masowo zamykać tory?

- Wprawdzie paradoksalnie do katastrofy doszło na stosunkowo nowoczesnym odcinku linii kolejowej i nie znamy do końca jej bezpośredniej przyczyny, to jednak same spółki kolejowe i resort transportu w swoich raportach przyznają, że dewastacja infrastruktury kolejowej pogłębia się - podkreśla Beim.

W Polsce mamy niewiele ponad 19 tys. km czynnych linii kolejowych. 20 lat temu było ich ponad 24 tys. Z danych Ministerstwa Transportu wynika, że zaledwie w przypadku 36 proc. z nich, można mówić o dobrym stanie. Niewiele mniej linii wymaga napraw i remontów, a aż 29 proc. nadaje się do szybkiego zamknięcia.

Nową linię kolejową ostatnio w Polsce wybudowano i oddano do użytku w 1987 roku. Wymowny jest też stan podkładów kolejowych. W ponad 70 proc. są drewniane i mają więcej niż 20 lat, a to oznacza, że powinny być już wymienione.

Bezpośrednią konsekwencją tego stanu jest ograniczanie prędkości na kolejnych odcinkach torów. - Gdyby nie to, że pociągi coraz częściej jeżdżą z prędkością 40, 30, a zdarza się, ze nawet 20 km na godzinę, takich katastrof mielibyśmy dużo więcej - mówią eksperci.

Obowiązujące prędkości na polskich torach
PrędkościDługość torów (km)Udział w całkowitej długości torów
Źródło: Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej
Ponad 160 km/h 1493 5 proc.
120-160 km/h 4011 15 proc.
80-120 km/h 10482 37 proc.
40-80 km/h 9259 33 proc.
10-40 km/h 2549 10 proc.

Z powodu dewastacji w 2009 roku z ruchu wyłączonych było 977 km torów. Według symulacji resortu transportu, przy założeniu, że inwestycje nie zostaną przyśpieszone do roku 2015, długość odcinków torów na których trzeba będzie zatrzymać ruch wzrośnie ponad czterokrotnie do 4100 km.

Gęstość czynnych linii kolejowych zbliża się do 6 km linii na 100 km kwadratowych powierzchni kraju, co sprawia, że Polska jest państwem z niedoborem sieci kolejowej już nie tylko w stosunku do najlepiej rozwiniętych krajów europejskich (np. Niemcy 9,73), ale również do krajów naszego regionu (Czechy - 12,04, Węgry - 8,55; Słowacja - 7,47).

Wojciech Śmiech wskazuje, że ogromnym problemem polskich kolei są przestarzałe systemy sterowania ruchem. - Nawet w Chinach wygląda to o niebo lepiej. W Polsce większość takich spraw załatwia się przez radio. Maszynista nie może śledzić na komputerze sytuacji na torach, co zdecydowanie ułatwiłoby mu pracę i pozwoliło skutecznie wyeliminować czynnik ludzki, którego ciągle jeszcze jest zbyt wiele - mówi.

Z raportu resortu transportu wynika wręcz, że tylko niespełna 5 proc. systemu informatycznego sterowania i kontroli ruchu pociągów można zaliczyć do w pełni zautomatyzowanych i nowoczesnych. Dominują systemy mechaniczne, kilkunasto- albo kilkudziesięcioletnie. Zdarzają się zwrotnice, które mają ponad 100 lat. Do tego zdecydowana większość lokomotyw i wagonów ma od 30 do 40 lat.

Dewastacja linii i taboru obniżająca komfort jazdy, powoduje, że Polacy coraz częściej unikają podróżowania koleją. Widać to po utrzymującym się spadku liczby pasażerów.

Źródło: Urząd Transportu Kolejowego

- Spadek liczby pasażerów to odwrotny trend do tego jaki obserwujemy na przykład w Niemczech czy we Francji. Tam, mimo tego że mają dobre drogi, rośnie liczba pasażerów w pociągach - zaznacza Beim. Jak wskazuje, fatalne nastawienie do kolei potwierdzają też badania zlecone przez Komisje Europejską. Polacy oceniają polskie koleje jako najgorsze w Europie - wynika z raportu Eurobarometru, przeprowadzonego w ubiegłym roku.

Skargi dotyczyły właściwie wszystkiego: braku informacji, brudu na stacjach, w przedziałach i w toaletach, i przede wszystkim, opóźnień pociągów. W niemal wszystkich statystykach przygotowanych przez KE, polskie koleje zajmują zaszczytne, ostatnie miejsce, albo znajdują się w ostatniej trójce. - To trochę samonapędzający się mechanizm. Polacy uciekają od kolei, a politycy nie robią nic, albo robią niewiele by zmienić ten stan, bo specjalnie nie widzą w tym interesu - mówi Beim.

Na kolejnej stronie, o tym jak podział PKP na wiele
spółek wpływa na bezpieczeństwo podróżnych

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
pkp, infrastruktura, wydatki, kolej, bezpieczeństwo, katastrofa, linie, tory
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
g
83.18.148.* 2012-03-13 10:52
w prywatne ręce. Państwo powinno jedynie kotrolować czy dany przewoźnik wywiązuje sie z umowy
Robert Roy McGregor
31.11.213.* 2012-03-10 18:13
Te i następne ofiary... oby nie w czasie twoich ulubionych igrzsk...
To dla igrzysk sprzedałeś kolej zabierając fundusze na AUTOSTRATY...
tAKIE CO TO NAWIERZCHNIA PĘKA I ODCHODZI zanim jeszcze puszczono ruch. Takie co odcinek kosztuje najdrożej na świecie a nie mają asfaltu w asfalcie, bo jego koledzy z "warto budować" sprzedali a teraz kończą A2 zamast "rolowanych" na materialach Chińczyków...
Jak się czujesz gdy wykończyłeś dochodowy transport??? Czy nikt ci nie pokazał kosztów naprawy dróg rozjeżdżanych przez TIRy, kosztów środowiska zatruwanego ciężkimi metalami ze spalin, i tych LUDZKICH - społecznych CHORYCH NIEWYSPANYCH LUDZI PRZY TRASACH,ZNIKAJACYCH PRZED 50 TKĄ Z RAKIEM W KARCIE...???
Jak odpowiedziany, za decyzję niosącą ryzyko śmierci na torach, może spokojnie współczuć , udzielać rodzinom ofiar kondolencji wiedząc, że to się powtórzy... Tylko w Putinowskiej Rasiji nieważna jest liczba ofiar byle by tyko dorwać się do władzy (vide wysadzenie 2 bloków mieszkalnych z ludźmi aby zwalić na czeczenów...).
Może już dość tej konpromitacji i rządzenia dla władzy i jej utrzymywania za wszelką cenę. Aby rządzić krajem trzeba mieć trochę więcej wiedzy niż historyka, otwarte serce na głos Ludu i umiejętnośc Mierzenia sił na zamiary. Tych cech nie posiadasz.
Jęśli człowiek zatraci sumienie, to jest jak umarły w służbie szatana...
2012-03-10 16:34
Powodzie,Smoleńsk,Szczekociny to efekt rządów premiera TUSKA ZAWINIŁ CZŁOWIEK,PANIE PROKURATORZE!
Zobacz więcej komentarzy (49)